sobota, 17 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 28. Rodzina zastępcza???... To nie może być na serio! Cz1...

... - Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie- Chłopak przerwał uścisk i zapytał.

- Niech pan postawi się w mojej sytuacji!? Co by pan do cholery zrobił jak by pana ukochana leżała w szpitalu, a jakiś drań taki jak pan wszedł by do sali i powiedział " Proszę opuścić pomieszczenie"  Co do cholery jasnej by pan doktor zrobił?! No kur** co?! A jak by umierała na serce, czy coś to byś mnie wyrzucił?! - Doktor stał słuchając wszystkiego co mówi nastolatek. Ja zaczęłam płakać. Tym razem nie dlatego, że Niall krzyczał, tylko dlatego , że w jego wypowiedzi znalazło się: " A jak by umierała na serce" Chłopak odwrócił się w moją stronę, nie wiedząc dlaczego płacze. Przecież mi nic przykrego nie zrobił, (tak mógł sobie pomyśleć). Może bałam się, że stracę wszystkich których kocham, kochałam... 
- Natalio? - Niebieskooki zmierzał w moją stronę. Już chciał usiąść koło mnie na łóżku, ale potężna dłoń chłopaka o bujnych lokach go powstrzymała.
- Chyba było by dobrze, jak byś teraz wyszedł... Niall?? Ona potrzebuje ochłonąć. A my musimy porozmawiać choć...-  Nie wiedziałam co o tym myśleć. Wiedziałam, że Harry by mu nic nie zrobił, bo nigdy nie lubił się bić, czy coś. Zawsze wolał porozmawiać. Wzrokiem śledziłam dwóch chłopaków. Nie za dobrze ich widziałam, ponieważ z moich oczu cały czas wydobywała się słona ciecz. 
- Ja jeszcze tu przyjdę... Nie zostawię cię Natalio, będę walczył do końca. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię księżniczko. - Powiedział te słowa, następnie wychodząc. Ja natomiast zostałam sam na sam, z lekarzem i jego szczupłą, i rozbawioną sytuacją asystentką. Nie wiem z czego miała taką radochę. Jakaś głupia. 
- A więc czy to prawda? Czy to prawda, że leże tutaj z powodu serca? Proszę być ze mną 100 procent szczerym. Chce wiedzieć na czym stoję. I niech pan nie kręci, że wszystko jest okey... - Starzy facet poprawił swoje okulary i zaczął przebierać coś w swojej teczce, którą mocno trzymał w ręce.
- A więc... - Rozłożył kartkę, zmróżył oczy i zaczął czytać.
- A więc. Pani serce jest bardzo słabe. Jeżeli w przeciągu dwóch tygodni nie znajdziemy dawcy, pani umrze. - Na moment przestałam oddychać. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam coś powiedzieć. Sama nie wiedziałam co, ale coś musiałam.
- Czyli, nie mogę się stąd ruszać... A co jeżeli nie będzie dawcy? 
- A jak pani myśli.? Żeby pani to nie uraziło, ma pani dwa tygodnie życia. A teraz proszę się nie denerwować i odpoczywać. Będziemy panią o wszystkim informować. Dobrej nocy. - Nocy? Serio?  Ta baba mnie dobija!Jest 15 po południu a ten mi dobrej nocy życzy? Nie źle ma pod kopułą. To ona powinna siedzieć na moim miejscu. Westchnęłam głośno i sięgnęłam po telefon. Ah tak, zapomniałam, rozwalił mi się. Super! Zmarnowana położyłam głowę na tej przeklętej poduszce. Zaczęłam zastanawiać się co się stanie? Czy w ogóle przeżyje? Czy wyjdę jeszcze kiedyś na dwór. Czy będę cholera jasna! w końcu szczęśliwa!!?!?!? Po raz setny poddałam się łzą... Bo co mi pozostało? Czekać na zbawianie i " bawić się" z łzami. Oby Niall mówił prawdę. Jedynie co mnie tutaj trzyma to On. Owszem boję się go, ale coś mnie lgnie do niego, i nie da się tego powstrzymać. Kocham...? Ciągle się waham co do tego, ale coraz częściej o tym myślę. Na zewnątrz było pochmurnie. Ale czemu ja się dziwię. W końcu to Londyn. Zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Musze ochłonąć.

*** Myślami Nialla ***

Usiadłem z Natalii kuzynem, w kawiarni na dole w szpitalu.
- Ty znasz moje imię. Zrewanżuj mi się... - Powiedziałem i upiłem łyk kawy. Chłopak się lekko uśmiechnął, ale chwile potem spoważniał. 
- Nazywam się Harry. A ty jesteś bądź byłeś chłopakiem Natalii? 
- Tak,  byłem. Schrzaniłem nasz związek, ale nie dlatego, że chciałem po prostu muszę ją chronić. A najgorsze jest to, że nie mogę o niej zapomnieć. Czyniłem jej ból, chcąc go przenieść tylko na mnie. Ja po prostu ją kocham. Nie mogę wytrzymać jak cierpi. Jestem gotów nawet oddać jej swoje serce, jak będzie trzeba. Jeżeli nie mogę jej pomóc w inny sposób to pomogę jej w taki jaki będę wstanie mógł. Tylko wtedy będę częścią jej. Odejdę stąd szczęśliwy. Wiedząc, że żyje. - W moich oczach zgromadziły się łzy. Chłopak słuchał mnie uważnie, a następnie wstał. Podszedł do mnie i poprosił bym zrobił to samo. Zrobiłem to o co mnie poproszono.
 - Jesteś prawdziwym skarbem. Zasługujesz na nią...- Harry mnie przytulił i poklepał po plecach.
- Wiesz co? Jesteś dobry. Nie spodziewałem si e tego po tobie. Przyznam się myślałem że jesteś tępym chu***, ale przepraszam cię za to.     
- Spoko. Nic się stało. Ostatnio też tak o sobie pomyślałem. Traktowałem Natalie, nie za dobrze. Ale zrobię wszystko by się mnie nie bała, ani uczuć do mnie. - Harry poklepał mnie po plecach i powiedział.
- Idź do niej. Porozmawiaj. Tylko ostrożnie dobrze?
- Oczywiście. - Posłałem Harr'emu szczere podziękowania. Zabrałem swoje rzeczy i ruszyłem w stronę sali Natalii. 
Stanąłem przed drzwiami.
Wziąłem głęboki wdech...


I jak wam się podoba???
Boicie się o Natalie???
Komu się podoba TAK! <3
K-T-O  C-Z-Y-T-A   -K-O-M-E-N-T-U-J-E!!! <3  

4 komentarze:

  1. powiedz mi tylko jedno. Czy ty zawsze musisz trzymać mnie w napięciu?? jest boooski ;** dawaj next ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! kocham trzymac w napięciu :D :D Ale dziś może będzie next skarbie!! <3

    OdpowiedzUsuń