sobota, 15 listopada 2014

Tajemniczy mężczyzna 30. Kolejna szansa?

....Witajcie! Dawno nie pisałam ponieważ wirus mi się wkradł na bloga i musiałam wszystko ratować. Mam nadzieje, że nie przestaliście mnie wspierać i odwiedzać....
przy pisaniu tego rozdziału słuchałam :)

- Ale to tylko 2 lata mi zostały, to..to...to nie ma sensu! - Wykrzyczałam. Nagle zaczęłam kaszleć i nie mogłam złapać oddechu. Urządzenie koło mnie zaczęło piszczeć baaardzo głośno.
Straciłam przytomność...............

* Z perspektywy Niall'a*
Biegłem przez biały i zatłoczony korytarz. Było duszno i intensywnie było czuć zapach szpitalu. Przepychałem się, popychałem innych. Liczyła się tylko Ona, nie ważne było to, że już nie jest moja. W głębi duszy zawsze będzie!
Kiedy dobiegłem na koniec korytarzu w którym znajdował się gabinet czy biuro dyrektora szpitalu i najważniejszego lekarza.
- Musi pan!... Mu... - Byłem zdyszany i nie mogłem sobie poradzić z wypowiedzeniem.
- Proszę się uspokoić. - Mówił o wiele starszy lekarz, który opierał się obiema rękoma o swoje biurko dodatkowo patrząc na mnie spod byka. 
- Natalia! Coś się z nią stało ona n.... - Nie dokończyłem nawet bo przerażony podobne jak Ja, lekarz wybiegł z sali w której się obydwoje znajdowaliśmy. Może to wyglądało dziwnie, bo wszyscy się na nas gapili jak biegliśmy przez korytarz. Lecz to w końcu szpital no nie? Stres, łzy i załamanie, dotyczą tu każdego w tym pomieszczeniu. 

* Z perspektywy Natalii*

Kiedy ta maszyna zaczynała piszczeć straciłam przytomność.
Kiedy moje powieki zaczynały być coraz bardziej ciężkie czułam ból głowy.
Usłyszałam tylko zamykające się drzwi. To pewnie niebieskooki wybiegł po pomoc.
Odpłynęłam...

* Z perspektywy Niall'a*  
Dotarliśmy do sali w której znajdowała się Natalia. 
Wraz z doktorem wbiegliśmy jak huragan do sali. 
Dziewczyna była nie przytomna, a jej puls się zmniejszał co sekundę.
Pan doktor podbiegł do niej a mnie poprosił bym zawołał doktora Simona oraz trzy pielęgniarki Alice, Camill i Angelic'e. Dodał też, że wszyscy znajdują się w salI obok ( 23). Szybko wybiegłem z pomieszczenia. Obejrzałem się za salą, ale takiej nie było nigdzie w pobliżu. Obok sali numer 24, w której znajdowała się Natalia był tylko pokój dla pielęgniarek.  Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył. Złapałem za klamkę, nikogo nie było ponieważ drzwi są zamknięte. 
Walnąłem pięścią w ścianę i zjechałem na ziemie upadając na kolana. Zacząłem płakać a jedna młoda i atrakcyjna dziewczyna ukucnęła koło mnie. Wiedziałem, że koło mnie siedzi. Nie odezwałem się. Po prostu nie potrafiłem...

- Hey... - Ona zrobiła pierwszy krok. Po jej głosie słychać było, że jest nieźle zrozpaczona.  Podniosłem głowę, przetarłem oczy a następnie na nią spojrzałem. Jej włosy  były związane w kucyk, który się już nieco rozwalał. Miała rozmazany makijaż który zakrył jej policzki czarnym kolorem. Była ubrana w getry i męską bluzę która zastępowała jej tunikę. Była podobna do...do.... Była podobna do Natalii... Wziąłem głęboki oddech i odpowiedziałem ciche "Hej"  
- Dziewczyna? - Zapytała patrząc przed siebie. Skąd wiedziała? 
- Tak? Ymmm skąd wiedziałaś? - Zapytałem łapiąc się za kark i delikatnie go ocierając. 
- Mój chłopak.... Teraz już były, będzie dawcą. - Wytrzeszczyłem oczy i nie wiedziałem co mam powiedzieć. 
 - Boże tak mi... - Przerwała mi
 - Mi też. - Otarła łzę i mi się przedstawiła.
 - Ja mam na imię Cassandra, ale mów mi Cessie. - Wyciągnęła do mnie dłoń a ja wstałem i podałem jej swoją. Pomogłem jej wstać a następnie ją uściskałem. 
- Ja jestem Niall - Wyszeptałem i jeszcze mocniej ją ścisnąłem. Staliśmy tak do puki nie przypomniałem sobie o Natalii. Na pewno już jest za późno! Schrzaniłem wszystko! Szybko podziękowałem Cessie a po tym się pożegnałem. Zapukałem do sali. Po niewyraźnym usłyszeniu " Proszę" wszedłem do środka. Natalia była przytomna a lekarz coś tam szperał w papierach. Za bardzo nie interesowało mnie to co On robił.
- Boże Natalia! Jak się czujesz?! - Podbiegłem do dziewczyny i złapałem ją za rękę. Zamiast Natalii odezwał się doktor.
- Za chwilę jedziemy na przeszczep. - Pocałowałem ją w rękę i poprosiłem lekarza na słowo.
- Ja wiem kto jest dawcą doktorze. - No to się zdziwił. Nie wiedział co ma powiedzieć.
- Słucham? - W końcu coś z siebie wydusił.
- Przed chwilą jak byłem na korytarzu podeszła do mnie dziewczyna i zapytała się dlaczego jestem taki załamany, chodź dobrze już wiedziała dlaczego. Powiedziała mi, że zmarł jej chłopak i że On będzie dawcą. A czy jego serce jest zdrowe? Nic jej nie będzie? Wszystko się uda? - Pan George mnie zaczął mnie uspokajać. 
- Mogę Pana tylko upewnić, że serce jest w dobrym stanie. Niestety nigdy nie wiadomo co się stanie w trakcie operacji i czy dana osoba wytrzyma. Ale zawsze robimy co w naszej mocy. Nic więcej nie mogę Panu obiecać, a teraz nie ma czasu na rozmowy proszę iść do Pani Natalii ponieważ jest zbyt mało czasu. - Dopiero teraz się tak na prawdę przestraszyłem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak źle jest. Cały się trzęsę i nie mogę żyć ze świadomością, że może jej nie być. Teraz muszę tam wejść i się z nią pożegnać. Modlę się w głębi duszy by wszystko poszło po naszej myśli.  
Chyba po raz setny od trzech godzin łapie za tą samą klamkę i uciskam ją do dołu. Wchodzę do sierotka i widzę jak moja księżniczka leży skulona i płacze. Nawet nie zauważyła, że ktoś jest w środku. Poddała się łzą tak samo jak ja miłości do niej, nie mogła przestać płakać tak jak ja nigdy nie przestałem i nie przestane jej kochać. 
- Natalko nie płacz - Popatrzyła na mnie z żalem i rozłożyła ramiona bym ją przytulił. Podbiegłem do niej i wtuliłem się w nią jak dziecko w swoją mamę.
- Wszystko będzie dobrze. Przeszczep się uda, a ja cały czas będę przy tobie, nawet jak będziesz się ze mną szarpać i będziesz mnie bić. Zawsze nic mnie nie powstrzyma by być przy tobie. A teraz mnie jeszcze przez chwile posłuchaj. 
Zawsze będę cię kochał nawet jak się stanie nieszczęście... Chociaż wiem, że będziemy szczęśliwi! Rozumiesz? - Dziewczyna tylko przytaknęła głową i mnie pocałowała. Cały czas płakała.
- Proszę cię nie płacz. Księżniczki nie płaczą - Ponownie przytaknęła głową i mnie pocałowała. 
Nasz pocałunek przerwał nam Doktor Geroge.
- Gotowa? - Spojrzał na Natalie a dziewczyna tylko powiedziała ciche " tak ". Pomogłem jej się wygodnie położyć na łóżku, na którym zaraz miała pojechać do sali operacyjnej.
- Doktorze a czy ja mógłbym być przy operacji? - Zapytałem z żalem w oczach. Ciężko było mi opanować łzy, ale jakoś mi się to udawało. 
- Przykro mi Niall, ale na sali operacyjnej nie może być osób z poza szpitalu. Bardzo mi przykro. Ale obiecuje, że zaopiekujemy się nią i będzie pod dobrymi rękami. Obiecuje. - Lekarz mnie zapewnił. Mam nadzieje, że będzie wszystko w porządku. 
Zacząłem walić pięściami w ścianę i w nią kopać. Byłem taki zły na wszystko. To ja powinienem być na jej miejscu! Ja! Nie Ona! 
A jeżeli coś pójdzie nie tak to nie wyobrażam sobie życia na tym beznadziejnym świecie! Ona pojechała na tym głupim łóżku!
Mam nadzieje że będzie wszystko okey.....

I JAK WAM SIĘ PODOBA?
BOICIE SIĘ O NATALIE?
PISZCIE W KOMENTARZ! :)ZAPRASZAM <3