sobota, 15 listopada 2014

Tajemniczy mężczyzna 30. Kolejna szansa?

....Witajcie! Dawno nie pisałam ponieważ wirus mi się wkradł na bloga i musiałam wszystko ratować. Mam nadzieje, że nie przestaliście mnie wspierać i odwiedzać....
przy pisaniu tego rozdziału słuchałam :)

- Ale to tylko 2 lata mi zostały, to..to...to nie ma sensu! - Wykrzyczałam. Nagle zaczęłam kaszleć i nie mogłam złapać oddechu. Urządzenie koło mnie zaczęło piszczeć baaardzo głośno.
Straciłam przytomność...............

* Z perspektywy Niall'a*
Biegłem przez biały i zatłoczony korytarz. Było duszno i intensywnie było czuć zapach szpitalu. Przepychałem się, popychałem innych. Liczyła się tylko Ona, nie ważne było to, że już nie jest moja. W głębi duszy zawsze będzie!
Kiedy dobiegłem na koniec korytarzu w którym znajdował się gabinet czy biuro dyrektora szpitalu i najważniejszego lekarza.
- Musi pan!... Mu... - Byłem zdyszany i nie mogłem sobie poradzić z wypowiedzeniem.
- Proszę się uspokoić. - Mówił o wiele starszy lekarz, który opierał się obiema rękoma o swoje biurko dodatkowo patrząc na mnie spod byka. 
- Natalia! Coś się z nią stało ona n.... - Nie dokończyłem nawet bo przerażony podobne jak Ja, lekarz wybiegł z sali w której się obydwoje znajdowaliśmy. Może to wyglądało dziwnie, bo wszyscy się na nas gapili jak biegliśmy przez korytarz. Lecz to w końcu szpital no nie? Stres, łzy i załamanie, dotyczą tu każdego w tym pomieszczeniu. 

* Z perspektywy Natalii*

Kiedy ta maszyna zaczynała piszczeć straciłam przytomność.
Kiedy moje powieki zaczynały być coraz bardziej ciężkie czułam ból głowy.
Usłyszałam tylko zamykające się drzwi. To pewnie niebieskooki wybiegł po pomoc.
Odpłynęłam...

* Z perspektywy Niall'a*  
Dotarliśmy do sali w której znajdowała się Natalia. 
Wraz z doktorem wbiegliśmy jak huragan do sali. 
Dziewczyna była nie przytomna, a jej puls się zmniejszał co sekundę.
Pan doktor podbiegł do niej a mnie poprosił bym zawołał doktora Simona oraz trzy pielęgniarki Alice, Camill i Angelic'e. Dodał też, że wszyscy znajdują się w salI obok ( 23). Szybko wybiegłem z pomieszczenia. Obejrzałem się za salą, ale takiej nie było nigdzie w pobliżu. Obok sali numer 24, w której znajdowała się Natalia był tylko pokój dla pielęgniarek.  Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył. Złapałem za klamkę, nikogo nie było ponieważ drzwi są zamknięte. 
Walnąłem pięścią w ścianę i zjechałem na ziemie upadając na kolana. Zacząłem płakać a jedna młoda i atrakcyjna dziewczyna ukucnęła koło mnie. Wiedziałem, że koło mnie siedzi. Nie odezwałem się. Po prostu nie potrafiłem...

- Hey... - Ona zrobiła pierwszy krok. Po jej głosie słychać było, że jest nieźle zrozpaczona.  Podniosłem głowę, przetarłem oczy a następnie na nią spojrzałem. Jej włosy  były związane w kucyk, który się już nieco rozwalał. Miała rozmazany makijaż który zakrył jej policzki czarnym kolorem. Była ubrana w getry i męską bluzę która zastępowała jej tunikę. Była podobna do...do.... Była podobna do Natalii... Wziąłem głęboki oddech i odpowiedziałem ciche "Hej"  
- Dziewczyna? - Zapytała patrząc przed siebie. Skąd wiedziała? 
- Tak? Ymmm skąd wiedziałaś? - Zapytałem łapiąc się za kark i delikatnie go ocierając. 
- Mój chłopak.... Teraz już były, będzie dawcą. - Wytrzeszczyłem oczy i nie wiedziałem co mam powiedzieć. 
 - Boże tak mi... - Przerwała mi
 - Mi też. - Otarła łzę i mi się przedstawiła.
 - Ja mam na imię Cassandra, ale mów mi Cessie. - Wyciągnęła do mnie dłoń a ja wstałem i podałem jej swoją. Pomogłem jej wstać a następnie ją uściskałem. 
- Ja jestem Niall - Wyszeptałem i jeszcze mocniej ją ścisnąłem. Staliśmy tak do puki nie przypomniałem sobie o Natalii. Na pewno już jest za późno! Schrzaniłem wszystko! Szybko podziękowałem Cessie a po tym się pożegnałem. Zapukałem do sali. Po niewyraźnym usłyszeniu " Proszę" wszedłem do środka. Natalia była przytomna a lekarz coś tam szperał w papierach. Za bardzo nie interesowało mnie to co On robił.
- Boże Natalia! Jak się czujesz?! - Podbiegłem do dziewczyny i złapałem ją za rękę. Zamiast Natalii odezwał się doktor.
- Za chwilę jedziemy na przeszczep. - Pocałowałem ją w rękę i poprosiłem lekarza na słowo.
- Ja wiem kto jest dawcą doktorze. - No to się zdziwił. Nie wiedział co ma powiedzieć.
- Słucham? - W końcu coś z siebie wydusił.
- Przed chwilą jak byłem na korytarzu podeszła do mnie dziewczyna i zapytała się dlaczego jestem taki załamany, chodź dobrze już wiedziała dlaczego. Powiedziała mi, że zmarł jej chłopak i że On będzie dawcą. A czy jego serce jest zdrowe? Nic jej nie będzie? Wszystko się uda? - Pan George mnie zaczął mnie uspokajać. 
- Mogę Pana tylko upewnić, że serce jest w dobrym stanie. Niestety nigdy nie wiadomo co się stanie w trakcie operacji i czy dana osoba wytrzyma. Ale zawsze robimy co w naszej mocy. Nic więcej nie mogę Panu obiecać, a teraz nie ma czasu na rozmowy proszę iść do Pani Natalii ponieważ jest zbyt mało czasu. - Dopiero teraz się tak na prawdę przestraszyłem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak źle jest. Cały się trzęsę i nie mogę żyć ze świadomością, że może jej nie być. Teraz muszę tam wejść i się z nią pożegnać. Modlę się w głębi duszy by wszystko poszło po naszej myśli.  
Chyba po raz setny od trzech godzin łapie za tą samą klamkę i uciskam ją do dołu. Wchodzę do sierotka i widzę jak moja księżniczka leży skulona i płacze. Nawet nie zauważyła, że ktoś jest w środku. Poddała się łzą tak samo jak ja miłości do niej, nie mogła przestać płakać tak jak ja nigdy nie przestałem i nie przestane jej kochać. 
- Natalko nie płacz - Popatrzyła na mnie z żalem i rozłożyła ramiona bym ją przytulił. Podbiegłem do niej i wtuliłem się w nią jak dziecko w swoją mamę.
- Wszystko będzie dobrze. Przeszczep się uda, a ja cały czas będę przy tobie, nawet jak będziesz się ze mną szarpać i będziesz mnie bić. Zawsze nic mnie nie powstrzyma by być przy tobie. A teraz mnie jeszcze przez chwile posłuchaj. 
Zawsze będę cię kochał nawet jak się stanie nieszczęście... Chociaż wiem, że będziemy szczęśliwi! Rozumiesz? - Dziewczyna tylko przytaknęła głową i mnie pocałowała. Cały czas płakała.
- Proszę cię nie płacz. Księżniczki nie płaczą - Ponownie przytaknęła głową i mnie pocałowała. 
Nasz pocałunek przerwał nam Doktor Geroge.
- Gotowa? - Spojrzał na Natalie a dziewczyna tylko powiedziała ciche " tak ". Pomogłem jej się wygodnie położyć na łóżku, na którym zaraz miała pojechać do sali operacyjnej.
- Doktorze a czy ja mógłbym być przy operacji? - Zapytałem z żalem w oczach. Ciężko było mi opanować łzy, ale jakoś mi się to udawało. 
- Przykro mi Niall, ale na sali operacyjnej nie może być osób z poza szpitalu. Bardzo mi przykro. Ale obiecuje, że zaopiekujemy się nią i będzie pod dobrymi rękami. Obiecuje. - Lekarz mnie zapewnił. Mam nadzieje, że będzie wszystko w porządku. 
Zacząłem walić pięściami w ścianę i w nią kopać. Byłem taki zły na wszystko. To ja powinienem być na jej miejscu! Ja! Nie Ona! 
A jeżeli coś pójdzie nie tak to nie wyobrażam sobie życia na tym beznadziejnym świecie! Ona pojechała na tym głupim łóżku!
Mam nadzieje że będzie wszystko okey.....

I JAK WAM SIĘ PODOBA?
BOICIE SIĘ O NATALIE?
PISZCIE W KOMENTARZ! :)ZAPRASZAM <3  











niedziela, 18 maja 2014

Tjemniczy mężczyzna. 29. Rodzina zastępcza???... To nie może być na serio! Cz2...

Pisząc ten rozdział, słuchałam tej piosenki, polecam byś przez czas czytania, posłuchał/a tego :D :D KLIK

    Stanąłem przed drzwiami. 
Wziąłem głęboki wdech...

Złapałem za klamkę, ale w tym samym czasie zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. " Nie znany" . Bez wahania odebrałem.
- Halo? - Zapytałem.
- Horan gotuj się na śmierć, tchórzu pieprzony! - Co to do cholery miało znaczyć?! Po głosie poznałem, że to James. Chciałem się odezwać, ale ten się rozłączył. I kto tu jest tchórzem? Cicho zadrwiłem z chłopaka, po czym kontynuowałem to co zacząłem. Ponownie złapałem za klamkę i wszedłem do środka. Spojrzałem na dziewczynę. Tak słodko spała, tak niewinnie wyglądała. Aż strach pomyśleć by jej serce przestało bić, że już mogę jej nigdy nie zobaczyć, pocałować, przytulić. Wymazałem ten obraz z głowy i usiadłem koło niej na łóżku. Siedziałem tak z dobrą godzinę, wpatrując się w postać mojej.... to znaczy nie mojej piękności.
Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem opadając na jej nogi.


*** Myślami Natalii ***

Obudziłam się cała obolała. Przetarłam oczy i rozejrzałam po pomieszczeniu. Kątem oka zobaczyłam blond włosy, i nogi nastolatka. Zdziwiłam się. Niall tutaj? Przecież nie mógł wejść. Co jest? Lekko potrząsnęłam chłopakiem, a ten od razu wstał jak na zawołanie w wojsku. Chyba go wystraszyłam.
- Niall? - Spojrzałam mu w oczy, a ten złapał się za kark.
- Jak tutaj wszedłeś? Przecież nie jesteś z rodziny. - Niall się lekko uśmiechnął, ale zaraz po tym spoważniał.
- Powiedział bym ci, ale będziesz zła. - Spojrzałam na niego, byłam blisko złości.
- Powiedz mi... 
- Na pewno?
- Mhm... Oh no szybciej. Nie będę zła. - Złapałam Niall'a za rękę.
- Dobra raz kozia śmierć. A więc wszedłem tutaj, bo powiedziałem...
- No...
- Bo powiedziałem, że....
- No wyduś to z siebie! - Krzyknęłam, że, aż chłopak podskoczył.
- Powiedziałem lekarzom, że jesteśmy razem - Powiedział to na jednym wdechu, a ja wytrzeszczyłam oczy.
- Wyjdź! wyjdź stad! Wyjdź! - 
- Ale, mówiłaś...
- Wyjdź! teraz!
- Mówiłaś, że nie będziesz zła! Co się z tobą dzieje?! Nie poznaje cię! - Mówił to wstając i poprawiając swoje ubrania, na sobie.
- Dobrze usiądź. Przepraszam - Poddałam się łzą... Od dawna łzy to moje najlepsze przyjaciółki. Więc przyzwyczaiłam się do płaczu.
- Nie chciałam...
- Natalio musisz wiedzieć coś jeszcze.
- Więc słucham...
- Harry mi mówił, że prawdopodobnie trafisz do rodziny zastępczej  z powodu ,nie ukończenia 18 lat... - CO?! Nie! Ja nie chcę! Proszę nie!!!
- Ale to tylko 2 lata mi zostały, to..to...to nie ma sensu! - Wykrzyczałam. Nagle zaczęłam kaszleć i nie mogłam złapać oddechu. Urządzenie koło mnie zaczęło piszczeć baaardzo głośno.
Straciłam przytomność................
______________________________________________________
I jak się podoba???? no boicie się o Natalkę???
Komu się podoba TAK! <3
Dziękuje za wszystko KC was!! <3 <3 <3

sobota, 17 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 28. Rodzina zastępcza???... To nie może być na serio! Cz1...

... - Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie- Chłopak przerwał uścisk i zapytał.

- Niech pan postawi się w mojej sytuacji!? Co by pan do cholery zrobił jak by pana ukochana leżała w szpitalu, a jakiś drań taki jak pan wszedł by do sali i powiedział " Proszę opuścić pomieszczenie"  Co do cholery jasnej by pan doktor zrobił?! No kur** co?! A jak by umierała na serce, czy coś to byś mnie wyrzucił?! - Doktor stał słuchając wszystkiego co mówi nastolatek. Ja zaczęłam płakać. Tym razem nie dlatego, że Niall krzyczał, tylko dlatego , że w jego wypowiedzi znalazło się: " A jak by umierała na serce" Chłopak odwrócił się w moją stronę, nie wiedząc dlaczego płacze. Przecież mi nic przykrego nie zrobił, (tak mógł sobie pomyśleć). Może bałam się, że stracę wszystkich których kocham, kochałam... 
- Natalio? - Niebieskooki zmierzał w moją stronę. Już chciał usiąść koło mnie na łóżku, ale potężna dłoń chłopaka o bujnych lokach go powstrzymała.
- Chyba było by dobrze, jak byś teraz wyszedł... Niall?? Ona potrzebuje ochłonąć. A my musimy porozmawiać choć...-  Nie wiedziałam co o tym myśleć. Wiedziałam, że Harry by mu nic nie zrobił, bo nigdy nie lubił się bić, czy coś. Zawsze wolał porozmawiać. Wzrokiem śledziłam dwóch chłopaków. Nie za dobrze ich widziałam, ponieważ z moich oczu cały czas wydobywała się słona ciecz. 
- Ja jeszcze tu przyjdę... Nie zostawię cię Natalio, będę walczył do końca. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię księżniczko. - Powiedział te słowa, następnie wychodząc. Ja natomiast zostałam sam na sam, z lekarzem i jego szczupłą, i rozbawioną sytuacją asystentką. Nie wiem z czego miała taką radochę. Jakaś głupia. 
- A więc czy to prawda? Czy to prawda, że leże tutaj z powodu serca? Proszę być ze mną 100 procent szczerym. Chce wiedzieć na czym stoję. I niech pan nie kręci, że wszystko jest okey... - Starzy facet poprawił swoje okulary i zaczął przebierać coś w swojej teczce, którą mocno trzymał w ręce.
- A więc... - Rozłożył kartkę, zmróżył oczy i zaczął czytać.
- A więc. Pani serce jest bardzo słabe. Jeżeli w przeciągu dwóch tygodni nie znajdziemy dawcy, pani umrze. - Na moment przestałam oddychać. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam coś powiedzieć. Sama nie wiedziałam co, ale coś musiałam.
- Czyli, nie mogę się stąd ruszać... A co jeżeli nie będzie dawcy? 
- A jak pani myśli.? Żeby pani to nie uraziło, ma pani dwa tygodnie życia. A teraz proszę się nie denerwować i odpoczywać. Będziemy panią o wszystkim informować. Dobrej nocy. - Nocy? Serio?  Ta baba mnie dobija!Jest 15 po południu a ten mi dobrej nocy życzy? Nie źle ma pod kopułą. To ona powinna siedzieć na moim miejscu. Westchnęłam głośno i sięgnęłam po telefon. Ah tak, zapomniałam, rozwalił mi się. Super! Zmarnowana położyłam głowę na tej przeklętej poduszce. Zaczęłam zastanawiać się co się stanie? Czy w ogóle przeżyje? Czy wyjdę jeszcze kiedyś na dwór. Czy będę cholera jasna! w końcu szczęśliwa!!?!?!? Po raz setny poddałam się łzą... Bo co mi pozostało? Czekać na zbawianie i " bawić się" z łzami. Oby Niall mówił prawdę. Jedynie co mnie tutaj trzyma to On. Owszem boję się go, ale coś mnie lgnie do niego, i nie da się tego powstrzymać. Kocham...? Ciągle się waham co do tego, ale coraz częściej o tym myślę. Na zewnątrz było pochmurnie. Ale czemu ja się dziwię. W końcu to Londyn. Zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Musze ochłonąć.

*** Myślami Nialla ***

Usiadłem z Natalii kuzynem, w kawiarni na dole w szpitalu.
- Ty znasz moje imię. Zrewanżuj mi się... - Powiedziałem i upiłem łyk kawy. Chłopak się lekko uśmiechnął, ale chwile potem spoważniał. 
- Nazywam się Harry. A ty jesteś bądź byłeś chłopakiem Natalii? 
- Tak,  byłem. Schrzaniłem nasz związek, ale nie dlatego, że chciałem po prostu muszę ją chronić. A najgorsze jest to, że nie mogę o niej zapomnieć. Czyniłem jej ból, chcąc go przenieść tylko na mnie. Ja po prostu ją kocham. Nie mogę wytrzymać jak cierpi. Jestem gotów nawet oddać jej swoje serce, jak będzie trzeba. Jeżeli nie mogę jej pomóc w inny sposób to pomogę jej w taki jaki będę wstanie mógł. Tylko wtedy będę częścią jej. Odejdę stąd szczęśliwy. Wiedząc, że żyje. - W moich oczach zgromadziły się łzy. Chłopak słuchał mnie uważnie, a następnie wstał. Podszedł do mnie i poprosił bym zrobił to samo. Zrobiłem to o co mnie poproszono.
 - Jesteś prawdziwym skarbem. Zasługujesz na nią...- Harry mnie przytulił i poklepał po plecach.
- Wiesz co? Jesteś dobry. Nie spodziewałem si e tego po tobie. Przyznam się myślałem że jesteś tępym chu***, ale przepraszam cię za to.     
- Spoko. Nic się stało. Ostatnio też tak o sobie pomyślałem. Traktowałem Natalie, nie za dobrze. Ale zrobię wszystko by się mnie nie bała, ani uczuć do mnie. - Harry poklepał mnie po plecach i powiedział.
- Idź do niej. Porozmawiaj. Tylko ostrożnie dobrze?
- Oczywiście. - Posłałem Harr'emu szczere podziękowania. Zabrałem swoje rzeczy i ruszyłem w stronę sali Natalii. 
Stanąłem przed drzwiami.
Wziąłem głęboki wdech...


I jak wam się podoba???
Boicie się o Natalie???
Komu się podoba TAK! <3
K-T-O  C-Z-Y-T-A   -K-O-M-E-N-T-U-J-E!!! <3  

piątek, 16 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 27. Może jest jakaś nadzieja cz.2

Niestety nic ciekawego tam nie znalazłam. Nialla dość długo nie było..

Postanowiłam więc zajrzeć na górę. Zajrzałam do sypialni. Nie zastałam go tam chłopaka. Zaglądnęłam też do pokoju gościnnego, przynajmniej tak mi się wydawał, ze jest gościnny, ale i tam go nie było. Miałam już zrezygnować, lecz ujrzałam, że w łazience jest zapalone światło. Skierowałam się w stronę pomieszczenia. 
- Niall? - Zapytałam nie pewnie. Odpowiedziała mi cisza, już się do niej przyzwyczaiłam. Jeszcze raz moje gałki oczne okrążyły łazienkę. Znów na darmo. Zgasiłam światło i wyszłam. Przeanalizowałam wszystkie pomieszczenia i zorientowałam się, że pominęłam jeszcze jedno pomieszczenie. Nie pewnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Otworzyłam...
- Cholera, ałł! - Niall uderzył się  szafkę  przeklinając pod nosem. Wydusiłam z siebie tylko stłumiony chichot. Cholera usłyszał, zdziwiła mnie jego reakcja. Zawstydził się. Niall i wstyd? Coś mi tu nie gra...
- Natalia?! Co ty do cholery robisz!? - Nie wiem czy był zły na to, że tutaj przyszłam, czy był zły na samego siebie, że zawstydził się na moich oczach. W ogóle, ani trochę go nie rozumiałam.
- Ja... j....a - Zaczęłam się jąkać. Na pewno przez te łzy w oczach. Zawsze tak reaguje jak toś na mnie krzyczy. Nie potrafię wtedy opanować płaczu. Trudno. Co miałam zrobić? Wybiegłam z płaczem. Niestety usłyszałam, że ktoś za mną biegnie.
- Natalia stój! Słyszysz?! - Nie posłuchałam się go.
- I tak wiesz, że cię do gonie! Stój! Słyszysz?!  - Nadal biegłam Nagle zrobiło mi się słabo. Coś jest nie tak, ostatnio z moim organizmem. Biegłam coraz wolniej. Mój oddech stawał się cięższy i cięższy. Potężne ramiona blondyna złapały mnie jak ja spadałam na ziemie. W oczach zrobiło mi się ciemno a w głowie poczułam niesamowicie, potężne ukucie. Moje serce, biło coraz wolniej, zrobiłam się blada.


***  2 Godziny później ***

Ocknęłam się. Znajdowałam się w białym pomieszczeniu. Poznając po zapachu, zorientowałam się, że to musi być szpital. Nadal byłam słaba. Szczerze mówiąc, boje się.
- Natalio? - Lekko zachrypnięty głos obił się o moje uszy. To był Harry.
- Co ty tutaj robisz? - Nie poznałam swojego głosu. Był cichy. Co jest?
- Spokojnie. Kobieta z recepcji dowiedziała się od jakiegoś Niall'a , że ciebie tu znajdę.
- A dlaczego Niall nie mógł wejść? Co jest? Skąd mieli twój numer? co się stało? Badania mi zrobili? A c.... - Nie mogłam dokończyć. Styles mi przerwał.
- Do cholery spokojnie! Niall nie mógł wejść, bo ani ja a ni nikt go nie znał a on nie jest z rodziny. Straciłaś przytomność. Mój numer mieli od tego chłopaka. Czekamy na wyniki, ale lekarze podejrzewają, że to coś z sercem... - Haremu  oczy się momentalnie zaświeciły, ja przestałam oddychać. Serce?!Jak to?! Zaczynam się bać.
- Harry spokojnie. Będzie dobrze. - Sama siebie okłamuje. Nie wiem na czym stoję. Ktoś nam przerwał wparowując do drzwi. 
Blond czupryna, oczy o kolorze oceanu, malinowe usta...
- Natalio! Nic ci nie jest?! Ci durnie nie chcieli mnie wpuścić! - Wskazał na lekarza i jego asystentkę.
- A ja musiałem wiedzieć co z tobą ! Wszystko w porządku? Błagam... nic ci nie jest? - Siedziałam szokowana. A Niall mnie przytulił. Co się stało z tym złym, wrednym, oschłym blondynem?
- Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie. -  Chłopak przerwał uścisk i zapytał...


No i jak?! Jak myślicie co powie Niall? Wiem kruciutki ale poczekajcie mamy WEKWND!!! Postaram się 2 dziennie :D
Komu się podoba pisze jak zawsze  TAK! <3
Kto czyta komentuje koooochamwas <3 !!! ~~~ <3            


środa, 14 maja 2014

BOHATEROWIE


Natalia <3


Niall Horan 


Ala


James


Nic


Harry


Mama Ali ( Sandra)


Babcia Natalii

Dominik


Weronika


Mama Natalii.



Na razie tyle... :D

Mam dodac bohaterów czy nie chcecie?? <3

poniedziałek, 12 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 26. Może jest jakaś nadzieja?.. cz 1

... Dużo rzeczy trzeba by było wy myśleć, żeby moje życie było idealne...

Chciałam powiedzieć Niall'owi, co czuje, co mnie boli, że się go boje, ale nie dałam rady. Siedziałam sztywna patrząc się w głąb ciemnego miasta. Czułam na swoim ciele, gorący wzrok Niall'a.
- To jak gdzie teraz pójdziesz? Bo ja nie mam zamiaru tutaj siedzieć - Chłopak wstał i wyciągnął do mnie rękę. Popatrzyłam na niego, a On się tylko uśmiechnął. Ten uśmiech był inny niż wszystkie pozostałe. Ten uśmiech był taki ciepły, taki jak kiedyś.
Nie potrafiłam odwzajemnić tego uśmiechu. Chociaż tak bardzo chciałam, tak mnie serce bolało, ale powiedziałam sobie NIE! Odwróciłam wzrok w poprzednie miejsce. Po chwili poczułam, potężne ramiona, a chwile potem byłam w powietrzu. Blondyn niósł mnie i nie puszczał mimo moich sprzeciwień.
-Niall puść mnie. Pójdę z tobą, tylko mnie puść! Proszę!
- A skąd mam pewność, że nie uciekniesz? Nie chce by coś ci się stało..                                                                                                   
- Ala dlaczego byś się martwił? Jak ja w twoim otoczeniu czuje się nie bezpiecznie.. - Blondyn mnie upuścił i spojrzał mi w oczy...
.Niall boje się ciebie, może nie tak bardzo jak James'a i Nica, ale też czuje do ciebie lęk. Tak bardzo cię kocham, a jeszcze bardziej boje. To okropne uczucie. Boje się ciebie Niall... - Patrząc w oczy chłopaka widziałam błękit. Po ułamku sekundy jego oczy zaczęły się błyszczeć. Małe iskierki stawały się coraz większe, a broda drżała. Zrobiło mi się go żal, ale powinnam mówić to co czuje, a On powinien wiedzieć co źle zrobił. Powinien wiedzieć i zrozumieć swoje błędy. Staliśmy w milczeniu. Niall'owi poleciało z oczu kilka łez. Ja je powstrzymałam.
 - Natalio... - Chciał położyć swoją dłoń na moim barku, ale ja się odsunęłam. Złapałam się za miejsce które chciał dotknąć i popatrzyłam w dół. Oczy mi się zaszkliły i tym razem nie dało się powstrzymać słonych kropli wody. Tym razem to Niall mi się przyglądał, a sam powstrzymywał łzy. Staliśmy na środku chodnika. Spojrzałam na wyświetlacz. Kurcze zapomniałam, że telefon mi się rozwalił.
- Niall, mogę u ciebie się przebrać i coś zjeść? Bardzo cię proszę.
- Nie ma problemu chodź.
- Uff. Dziękuje. Kurcze, ale zimno nie? Dobrze, że deszcz nie pada.
- A jeżeli się mnie boisz, to dlaczego chcesz się u mnie zatrzymać na noc? - Zapytał Niall marszcząc przy tym brwi. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dałam jednak rade coś z siebie wydusić.
- Ponieważ nie mam gdzie się podziać, na razie...
Całą drogę szliśmy w milczeniu. To było tak trudne. Droga się tak dłużyła i tak męczyła w środku. Nie dało się normalnie funkcjonować. Znów zaczęło padać. Ja miałam na sobie cieniutką bluzę.
- Zimno ci? Chcesz moją bluzę?...
- Nie dziękuje...
Nadal szliśmy ciemną i mokrą drogą. Dwór oświetlały nie które latarnie ponieważ połowa z nich była rozbita, lub sama nie wiem, z jakiego powodu nie świeciły.
- Już jesteśmy mała. - Spojrzałam na Niall'a, uśmiechnęłam się i za chłopakiem ruszyłam do środka. Stanęliśmy na środku salonu.
- Ojj, czekaj już zapalam światło. Zamyśliłem się. - Jak powiedział to i zrobił. Zauważyłam, że okno jest otwarte. Szybkim i pewnym krokiem podeszłam do celu i je zamknęłam. Potarłam moje zimnie ramiona i zwróciłam się do " współlokatora":
- Mmm... Niall mówiłeś , że masz tu gdzieś moje rzeczy. Mógłbyś mi pokazać/ przynieść. Abym mogła się przebrać i wziąć szybki prysznic?
- Oczywiście! Zaraz wracam... - Cały czas patrzyłam na chłopaka. Krok w krok, towarzyszył mu mój wzrok. Nasze " drogi" się rozeszły gdy blondyn zniknął za schodami. Ja postanowiłam włączyć telewizor. Niestety nic ciekawego tam nie znalazłam. Nialla dość długo nie było.......




Chcecie next?!?!?!?! piszcie w koment TAK! <3
KOCHAM WAS!!! <3

sobota, 10 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 25. Ty i Ja? ... To życie nie ma sensu...

... Mądry polak po szkodzie. Świetne przysłowie. Teraz tylko mi pozostało, czekać, czekać, czekać...


*** Myślami Natalii ***

Była już godzina 19:30, a ja nadal błądziłam po ulicach. Byłam zmarznięta, mokra i głodna.
Usiadłam na przystanku, by trochę odpocząć. Było mi jeszcze zimniej. Wykręciłam moje mokre włosy. Za dużo to nie dało. Wyciągnęłam telefon z torby, by następnie go włączyć. Super, równe 50 nie odebranych wiadomości. Trochę od Alii, parę od Harrego, ale najwięcej od Nialla. Zdziwiłam się, od blondaska? Ciekawe co chciał? Może oddzwonię? Ale nie powinnam... Raz się żyje! W słuchawce słyszałam tylko ciche odgłosy, sygnały, a potem włączyła się sekretarka.
Spojrzałam na wyświetlacz. Zgasł. Super, bateria się wyczerpała. Chciałam go włączyć, ale wypadł mi z rąk. Spadł szybką na ziemie, i się rozwalił. Świetnie, nie dość, że jestem głodna, przemoczona, zmarznięta, to jeszcze telefon! Co ja mam zrobić, na dworze było ciemno. W końcu była zima, a raczej ferie zimowe... mm zimowe? nie sadze. Ani razu śnieg nie spadł, uznajmy to jako ferie wiosenne.


*** Myślami Niall'a ***

Natalia, nawet nie odbiera! Co do cholery się dzieje?! Coś się stało?! Czy jest bezpieczna....

*** Myślami Natalii ***


Cały czas siedziałam na przystanku, godzina 20 z minutami. Robi się coraz chłodniej. Coraz bardziej pada.
Kiedy tak siedziałam, usłyszałam głośne krzyki. Te krzyki przypominały mi pianych szczeniaków wychodzących ze stadionu.
Zawsze się takich typów bałam. Byłam sama, oni byli piani. 
Miałam najczarniejsze myśli... A jeżeli podejdą? Boże. 

*** Myślami Nialla ***

Czuje się dziwnie. Tak jag by coś się złego działo. Nie mogę usiedzieć na miejscu. Musze się chociaż przejść. Wyszedłem na zewnątrz. Padało jak nie wiem co. Założyłam kaptur i ruszyłem w nie wiadomą mi stronę...

*** Myślami Natalii ***

... Są coraz bliżej. Serce wali mi jak oszalałe, mocnej ciało sztywnieje, oczy łzawią...


*** Myślami Nialla ***

... Usłyszałem krzyki napitych kibiców. Słyszałem, że wyją jaką wiązankę pod nosem. Nie tylko wiązankę. Usłyszałem też kobiecy, znajomy głos...

*** Myślami Natalii ***

... Bałam się strasznie. Nie mogłam się ruszyć, powiedzieć, ale jeden pisk się udało uwolnić z moich ust.
Chłopaki mnie otoczyli. Było ich trzech. Wracali z meczu, bo śpiewali, wiązanki, pieśni... Sama nie wiem. Kiedy mnie zobaczyli, od razu do mnie podeszli, mówiąc:
- No hej! Co tak sama siedzisz? Potrzebujesz towarzystwa? My zawsze chętni i gościnni... - Powiedział jeden, brunet.
 - Jestem Zayn... A ty ślicznotko - Dodał siadając koło mnie, na małej ławce znajdującej się pod dachem przystanku. Objął mnie ramieniem. Przypomniało mi się spotkanie z Nic'kiem i James'em. 
- Możesz mnie zostawić? Mogę spokojnie poczekać na autobus??

*** Myślami Nialla ***


Wiedziałem! Debile dokuczają jakiejś dziewczynie!
Podbiegłem tam i ujrzałem JĄ...

*** Myślami Natalii ***

- Co się tutaj do cholery dzieje?! Co wy Jej robicie? Pogięło was?! Odwalcie się od niej! Zayn odwal się! Nie masz co do roboty? Wynos się stąd!!! - Wystraszyłam się. Niebieskooki się wydzierał na nich jak najęty. Zayn zszedł z ławki. Podszedł do blondyna. Wyszeptał coś do ucha... i odszedł z dwoma pozostałymi chłopakami. Zostaliśmy sami. Trochę się rozluźniłam, ale nie byłam całkowicie na luzie.
- Natalia? Do kąt chcesz o tej porze jechać? Autobusy już nie jeżdżą.
- Do ni kąt. Tam gdzie moje miejsce. Czyli... Nigdzie. A ty co tutaj robisz? - Chłopak usiadł koło mnie. Znowu poczułam te perfumy...
- Po co tutaj przyszedłeś? - Zapytałam ponownie.
- Musiałem się przejść. Nie odbierałaś telefonów, nie odpisywałaś... I doskonale wiedziałem, że nie masz pojęcia gdzie się znajdujesz. Zgadłem? - Dlaczego On zawsze musi wszystko wiedzieć? Dlaczego tak bardzo Go nienawidzę, a  jeszcze bardziej kocham?! Marzyłam tylko o dwóch rzeczach... Żyletka lub uścisk blondyna... Ani to , ani to nie było realne. W torebce żyletki brak ,a  Niall'a się trochę... mmm trochę?!... Ja się go panicznie boje!!! Jestem przy nim bezpieczna a jednocześnie w tarapatach... Kolejny raz mówię, że moje życie jest potężnym labiryntem z którego nie da się wyjść... Ale to właśnie moje życie... Zycie Natalii... Szkoda, że nie ma na to lekarstwa... Dużo rzeczy trzeba by było wy myśleć żeby moje życie było idealne...
________________________________

I jak podoba się?! komu tak pisze w komentarzu : TAK <3
Kocham was <3



    




środa, 7 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna 24. I tak źle, i tak nie dobrze...

Nie mogę jej stracić... Ale Ona mnie o to poprosiła... Co ja do cholery jasnej mam zrobić?!

Minęło już 20 minut, a ja nadal jak ten debil stercze na kanapie. 
Tak w ogóle nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Czy mam za nią iść, czy zostać? Czy ja zostawić w spokoju, czy się o nią starać. Sam już nie wiem... A może... Nie, jej słowo jest dla mnie rozkazem, i jeżeli Ona chce żeby było już koniec, to ja to uszanuję. Ja mam czas, i będę się starał ile tylko trzeba.


*** Myślami Natalii ***

Biegłam ulicą, płacząc jak małe dziecko. Dlaczego to koniec?! Dlaczego Niall jest taki? Dlaczego musiało się wszystko schrzanić?!
Dlaczego ja mam w życiu takiego pecha!?
Zaczęłam kląć pod nosem. Stanęłam, by za czerpać świeżego powietrza. 
- Co ty  panienko tak brzydko mówisz? - Zapytała przechodząca staruszka.
- A gówno panią to obchodzi! Nie ma pani nic pozytywnego do powiedzenia! To babko stąd spadaj!!! - Staruszka się wystraszyła i poszła sobie. Wytarłam oczy i szłam dalej. Tak na prawdę nie wiedziałam gdzie idę. Myślałam co ja mogę zrobić. No i jak zwykle zza myśleń wyrwał mnie mój telefon. Myślałam, że to Niall, lub Harry. Pomyliłam się. To była Ala... Wow. dawno jej nie widziałam.
- Hallo? - Powiedziałam nie pewnym głosem.
- Natalia?! No wreszcie! Gdzie ty się podziewasz?
- A co cię to obchodzi? Przecież sama kazałaś mi się wynosić z twojego domu... Nie chce tobie ani twojej nowej przyjaciółce przeszkadzać. - Cisza! Ha ha ha wiedziałam. Zawsze jest cisza jak się słyszy prawdę!
- C..co? Nowej?! Ja nie mam przyjaciółki... Możemy się spotkać? Bardzo cię proszę. Będzie z nami moja mama... Zależy nam na tej rozmowie. Baaardzo proszę. - Stałam jak idiotka na ulicy, i jak na złość zaczął padać deszcz.
- Nie! Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Już cię nie potrzebuje. Dam sobie radę sama! Cześć, a i pozdrów mamę. - Szybko się rozłączyłam, wyciszyłam telefon i ruszyłam przed siebie. Znajdowałam się, na.... sama nie wiem na jakiej ulicy.


*** Myślami Nialla ***

Usnąłem na kanapie. Obudziłem się dopiero o 19. Cały dzień mi zleciał. Jestem tak rozbity w środku. Nie mam ochoty nic jeść, pić... A jedzenie to moja pasja! Kocham jeść! Ale nie dam rady. Kiedy tylko myślę o Natalii nie wyrabiam. Sam nie wiem co ze sobą zrobić. Dlaczego ja ja tak traktowałem. Jak ja żałuję! Mądry polak po szkodzie. Świetne przysłowie... Teraz tylko mi pozostało, czekać, czekać, czekać...



Podoba wam się??? Jutro ciąg dalszy <3 Nie wyrabiam!! mma tyle nauki :/ Przepraszam
Komu się podoba pisze TAK <3
KOCHAM WAS!!! <3  

niedziela, 4 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 23. Czy to na pradę koniec? Nie wierze!

- Powtarzam moje pytanie. Czy poczekasz? - Powiedział przez zęby. Tym razem siknęłam, potwierdzająco głową i momentalnie poczułam, ze ból zaczął ustępować. Niebieskooki pocałował mnie w miejsce gdzie istniały jeszcze pulsujące ukucia. Kiedy chłopak wyszedł. Położyłam się na łóżku i poddałam się łzą...

Płakałam tak, i mało co nie utopiłam się w moich słonych, maleńkich łzach. Nie miałam już czym płakać. Słyszałam jak w łazience leci woda, a głos Nialla unosi się po pomieszczeniu. 
Modliłam się, by jak najdłużej siedział w wannie.
Przeliczyłam się. Odgłos wody ustał, Niall przestał śpiewać.
Więc szybko wślizgnęłam się pod kołdrę. Obróciłam się na bok i spojrzałam w okno. Na zewnątrz było ciemno.
  Usłyszałam jak drzwi się otwierają. Ścisnęłam bardziej kołdrę, a oczy gwałtownie zamknęłam. 
- Hey, mała śpisz?? - Niall szepną. Nie odezwałam się i udawałam, że śpię.
- Mmm.. Szkoda. Bo chciałem ci coś ważnego powiedzieć.
 Szkoda, że nasze życie musiało się tak schrzanić. - Chłopak mówił to jak wkładał cichy do szafki, przynajmniej tak mi się wydawało.- Ale trudno, ważne, że jesteś tu ze mną. Ważne, że jesteś moja, i nikt tego nie zmieni. Nawet ty sama. - Wystraszyłam się, kiedy blondyn powiedział ostatnie słowa. Nie mogłam, mu wybaczyć, ani się w tym momencie ruszyć.
 Niall odkrył kołdrę i zwinnym ruchem przyciągnął moje ciało, do swojego. Ścisnęłam moje powieki jeszcze bardziej, moje ciało zesztywniało, a z oczu poleciały pojedyncze łzy. Mój współlokator chyba coś podejrzewał, bo z moich ust jak na złość, wydobył się cichutki szloch.
- Natalia? Dlaczego płaczesz? - Niall odwrócił mnie w swoją stronę. Co miałam zrobić, udawać , że nie żyję? 
Zapaść pod ziemie się nie dało.
- Wcale nie płacze. A,  i dlaczego muszę z tobą spać? - W te słowa   że nie płacze ,chyba nikt nie uwierzy. Nawet jak bym była na jego miejscu, skapnęłam bym się.
- Przecież widzę, że płaczesz. Nie jestem AŻ taki głupi. Nie chcę cie krzywdzić. A musisz być tu ze mną bo ja kocham ciebie, a ty kochasz mnie. I siebie nie okłamuj. Proste.
- O nie! Ja zamiast kochania, boje się ciebie! Strasznie się ciebie boje. Udawałam, że śpię, bo bałam się, że znów będziesz ciągnął mnie za włosy, lub znów zrobisz mi malinkę, w brew mojej woli. Zachowujesz się jak jeden z nich. Boje się ciebie.Błagam zostaw mnie..- Niall'owi zrobiło się smutno, ale nie dawał za wygraną.
- Nie. Masz spać ze mną! Albo cie tak załatwię, że się nie ruszysz stąd. Dosłownie! - Jeszcze bardziej się wystraszyłam. Zesztywniałam a chłopak, chamsko się uśmiechnął.
- Niall, dlaczego mi to robisz? Dlaczego mnie nie zostawisz raz na zawsze? Powiedziałeś, że mnie " kochasz" więc dlaczego tak mnie traktujesz?
- Bo, muszę się w jakiś sposób ukarać. Muszę się poczuć gorzej od ciebie. Proste.
- Ty się niby czujesz gorzej ode mnie? Ha ha ha Nie rozśmieszaj mnie! Powiedz niby dla czego! - Gwałtownie się podniosłam i podbiegłam do drzwi. Wyglądało to trochę aktorsko, ale nie dałam rady. Musiałam wyjść. Pobiegłam do łazienki, związałam włosy w nie dbały kok, i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
 Westchnęłam głośno, i wzięłam się w garść.Wyjrzałam za drzwi. Nikogo nie ma. Droga wolna. Ruszyłam przed siebie. Modliłam się,  żeby go nie było w kuchni. No i bomba! Wszystko szło jak po maśle. Już byłam przy wyjściu. JEST! Założyłam, kurtkę i buty.   Chciałam wyjść, ale nie mogłam, za bardzo go kocham. Musie się chociaż pożegnać. Ściągnęłam buty a kurtkę z powrotem odwiesiłam na wieszak.
Weszłam na schody, a na nich zastałam wściekłego Nialla.
-Gdzie byłaś?! Mów!
- Nie powiem do puki nie przestaniesz się na mnie drzeć!
- To ja tu rozkazuję! Podejdź do mnie! No dawaj! -  Nie ruszyłam się z miejsca. Specjalnie. Byłam ciekawa czy postąpiłam dobrze, zostając tutaj.
- Nie dociera do ciebie?! Ruszaj się! - Nadal nie drgnęłam. Stałam i patrzyłam się na niego. Jak coś mi zrobi to nie ręczę za siebie. Tym razem nie ręczę... Powtarzałam sobie to w głowie.
- Co się tak gapisz!? Natalia, powtarzam, podejdziesz czy nie? - Kiwnęłam przecząco głową. W moich oczach zakręciły się łzy, więc postać nastolatka wyglądała jak za mgłą. Poczułam ukucie w głowie, lecz to nie było ukucie takie jak ukucie jag by ktoś mnie uderzył, albo pociągnął za włosy. Ten ból był okropny, przed oczami zrobiło mi się ciemno. Straciłam kontrolę nad ciałem. O co do cholery jasnej chodzi!


        *** Myślami Nialla ***

Wystraszyłem się jak Natalia upadła. Czy to prze ze mnie? No pewnie! Co ja sobie myślałem?! Muszę ją zostawić w spokoju! Ale nie potrafię! Kocham ją! Więc dla czego jestem taki chamski?! Nie no super! Teraz sam siebie nie rozumiem!
Podszedłem do nie przytomnej dziewczyny. Podniosłem ją i położyłem na kanapie w salonie. Zacząłem lekko klepać jej policzek. No i nic. Spróbowałem troszkę mocniej. Nadal nic. Szybko podbiegłem do kuchni, a następnie do zlewu. Nalałem wody, i wróciłem do nie przytomnej dziewczyny. niosłem jej głowę i nalałem, do jej ust trochę wody. Natychmiast się ocknęła. Jest! Kamień spadł mi z serca.
- Wszystko w porządku? - Nie odpowiedziała nic. Znów zesztywniała. Boże do czego aj doprowadziłem?! Podły ze mnie Ch...
Sam siebie nie znoszę, i nawet sam zaczynam się siebie bać. Cholera jasna! Podjąłem decyzje, ale nie wiem czy słuszną.
- Zemdlałaś a ja.... - Nie pozwoliła mi dokończyć.
- Niall proszę, to nie ma sensu. Ja się ciebie boje. Zemdlałam bo się ciebie boje. Jeżeli coś do mnie czujesz, ha ha w co wątpię, zostaw mnie. Pozwól bym mogła o tobie zapomnieć. Tylko o to proszę...


*** Myślami Natalii ***

Popatrzyłam, Niallowi w te jego piękne oczy. Nie dość, że ujrzałam morze, piękne fale znajdowały się w ich wnętrzu. Szkoda tylko, że tymi falami były zły. Z jednej strony było mi go szkoda, ponieważ też go bardzo, bardzo kocham, ale to mnie boli. Dosłownie i w środku. Miałam ochotę się w niego wtulić, ale on by to wykorzystał i by wiedział, że mu zawsze wybaczę. Nie mogę tak. Muszę postawić na swoim i koniec. Wstałam z kanapy, i ruszyłam w stronę drzwi. Ponownie ubrałam buty, oraz kurtkę. Miałam już wyjść, ale zostawiłam moje rzeczy w pokoju. Pobiegłam więc na górę. Niall przez ten czas, siedział na kanapie, gapiąc się na mnie jak na jakąś nagrodę, zdobycz. Nie wiem jak to opisać, ale wyglądał tak, jag by mnie już nigdy nie zobaczył. Tak jak fanka, na koncercie swojego idola/idolki. 
Zabrałam swoje wszystkie rzeczy i pobiegłam na dół. Blondyn nadal siedział przybity ,na wygodnym meblu. Spojrzałam jeszcze raz na niego i powiedziałam:
- Żegnaj Niall. Chciałabym byś wiedział, że cię nigdy nie zapomnę. Niall wstał i podszedł do mnie.
- Jeżeli już się tak na prawdę żegnamy to mogę cię choć przytulić? Z moich oczu uroniło się kilka łez. Zgodziłam się.
- Byle szybko. - Dla niego byłam oschła, ale w środku już nic nie było. Kompletna pustka. Chłopak rozłożył swe potężne ręce. Upuściłam walizki, i wślizgnęłam się w uwolnioną przestrzeń chłopaka. 
Słyszałam bicie jego serca. Waliło jak opętane. I te jego piękne perfumy...

*** Myślami Nialla ***


... Jej włosy pachniały jak zawsze poziomkami. Kochałem ją tak mocno. Nie, nie kochałem! Nadal ją darze uczuciem. Nie chce jej puszczać. Nie chce jej stracić. Co aj wygaduję!? Ja już ją straciłem. Natalia poluźniła uścisk, i wytarła oczy. Zapewne płakała. Ja z resztą też, wypuściłem z oczu kilka łez. Popatrzyliśmy sobie oby dwoje w czy, za pewne już ostatni raz. I ja i Ona doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Otworzyła drzwi no i wyszła... To koniec. Ja usiadłem ponownie na łóżku i poddałem się łzą...
   Nie mogę jej stracić... Ale Ona mnie o to poprosiła... Co ja do cholery jasnej mam zrobić?!


Co jak co ale mi się wyaje, że mi wyszło.. nawet mnie samej się podoba.. a jak wam
piszcie w komentarzach TAK <3
no i jak??? chcecie next??? już wkrótce :*

  

sobota, 3 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 22. Miłość, czy strach? Sama nie wiem...

Koło przystanku się ponownie odezwałam.
- No to mnie odstaw. Już jesteśmy koło przystanku! Nie mam ochoty na ciebie patrzeć!- Niall wytrzeszczył oczy tak jag by nie wiedział, co się ze mną dzieje., szczerze ja tez nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Ale On nie jest lepszy.
BOŻE!

Ominęliśmy już przystanek. Zdziwiłam, się. Jeszcze raz zerknęłam przez okno, by upewnić się czy to co się stało, jest realistyczne. Coraz bardziej byłam na Niego wściekła.
- Horan! Co ty sobie wyobrażasz?! Miałeś mnie odstawić! Zrozumiałeś?!- " Mój" towarzysz, spojrzał na mnie i ze mnie zadrwił. Ja zmarszczyłam brwi. Jestem na niego taka wściekła! I chodź siebie w tym momencie, nie widziałam, daje sobie rękę uciąć, że byłam  czerwona ze złości.  
- Co nie rozumiesz po polsku?! Nie mam zamiaru na ciebie patrzeć! Odstaw mnie! Niall! - Wydzierałam się jak opętana. Wymachiwałam rękami i nie wiem co jeszcze.
- Przestań się tak wydzierać! - Ucichłam, lecz po chwili zaczęło się znów to samo.
- Do cholery jasnej! Odstaw mnie! Wypuść! - Już chciałam się dopowiedzieć, kiedy chłopak mi przerwał.
- Zamknij mordę psychopatko! Opanuj się! - W moich oczach pojawiły się łzy. Sama nie wiedziałam czy to są łzy złości, czy łzy smutki, a może to i to. Bądź co bądź miałam ochotę mu przywalić, ale się złamałam. Nigdy nie umiałam się bić. Owszem w szkole, zawsze były jakieś bójki, ale potem tego bardzo żałowałam, miałam tę osobę na sumieniu, chodź wiedziałam, że za darmo nie dostała. 
Nialla nie potrafiłam uderzyć, ponieważ czułam do niego coś, i to uczucie mnie hamowało.
- No co się tak gapisz? Zatkało? Czy na ciebie tylko krzyk działa?!! .... - Niall popatrzył na mnie, najwidoczniej czekał na moją odpowiedz. 
-... Najwidoczniej tak. Ale ty jesteś głupia! . Wiesz co mogłem cię nie wołać. Mogłem uciec sam a ciebie tam zostawić. Po korzystali by sobie! - Niall się chamsko uśmiechnął, by powtórnie skupić się na drodze. Patrzyłam się na niego z nie do wierzeniem. Zachowywał się jak jeden z Nich. To już nie ten sam Niall, którego poznałam na ulicy. Już nie uprzejmy, wrażliwy... Ale się porobiło.


 *** Myślami Nialla ***   

Chciałem jej coś powiedzieć. To co czuje, a nie to co powinienem mówić.
Musiałem, być taki oschły ponieważ, musiałem siebie samego ukarać. Nie pomyślałem , że mówiąc takie rzeczy ranie tak ważną dla mnie osobę.
Dojechaliśmy na miejsce. Byliśmy przed budynkiem w którym wcześniej zamieszkiwałem. Wyszedłem pierwszy, by móc Natalii otworzyć drzwi...
*** Myślami Natalii ***

- Sama sobie poradzę! Spadaj! A tak w ogóle to gdzie ja się znajduje?!
- U mnie. Będziesz na razie tu mieszkać, bo ani Oni, anie twój kuzynek, nie wiedzą gdzie jesteś. Więc na razie mamy czas dla siebie. - Niall puścił mi oczko, ale to nie było to samo co w tedy w szkole. Teraz to było takie, z trudem, i nawet trochę się Go zaczynam bać. 
Mój strach mnie przezwyciężył, i jak zahipnotyzowana ruszyłam w stronę drzwi wejściowych.
- Doba dziewczynka - Powiedział zachrypniętym głosem i złapał mnie za tyłek. Inaczej bym  zareagowała, ale to uczucie, było nie do opisania, a co dopiero nie do pokonania. Niall na pewno zdawał sobie z tego sprawę, i skorzystał.
- No rozgość się mała, a ja pójdę po twoje rzeczy. Dobrze? - Kiwnęłam głową. Ale zaraz, zaraz. Skąd On ma moje rzeczy? Nie mam odwagi i siły, żeby, się Go o to zapytać, albo wspomnieć. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie było za duże, ani nie za małe. Salon miał widok na kuchnię.
 Moje oczy ujrzały schody, poszłam w nich stronę. Na piętrze był pokój z dwuosobowym  łóżkiem, wielka szafa, i parę standardowych mebelków. 
Zamknęłam drzwi i podeszłam do białych drzwi. To były zapewne drzwi od łazienki. Kiedy je otworzyłam, ujrzałam białe wnętrze. Po lewej stronie w rogu, stała nie wielka wanna, po przeciwnej stronie zlew, a nad nim piękne, duże lustro. Na środku znajdował się dywanik, a na nim końcu toaleta.
Wyszłam z pomieszczenia, ponieważ usłyszałam jak drzwi wejściowe się otwierają. Podbiegłam do schodów, by z nich zejść, lecz nie mogłam. Nie wiem co się ze mną dzieje. Strasznie się go zaczynam bać, ale dlaczego? Przecież się tylko na mnie wydarł... Nie . nie tylko. Aż! Od kąt pamiętam bałam się krzyku. Zauważyłam kontem oka blond czuprynę, która zmierza w moim kierunku. Moje serce waliło jak opętane, skóra zaczęła się pocić, a oczy łzawić. Nie odrywałam od niego wzroku. Przywarłam do ściany. Świetnie żadnej ucieczki! 
Poczułam jego dotyk i podskoczyłam.
- Nie bój się mnie mała. Co jest Natalko? Nie pamiętasz jak cię przytulałem? Wtedy się tak nie zachowywałaś.- Powiedział to tak przerażająco. Wow... Byłam tak sztywna jak laka barbie. Nie mogłam się sama ruszyć, ani nic cokolwiek. Nikt nigdy tak, na mnie nie działał.
 Poczułam ciepłe powietrze na mojej skórze, a po chwili już, nie miłe szczypanie. Niall ssał moją skórę, jak najmocniej chyba potrafił. Kiedy skończył swoje dzieło, przejechał językiem po pulsującym miejscu, z nadzieją, że choć trochę ukoi ból. 
Niestety mylił się, ból nie ustawał.
- Widzisz teraz jesteś tylko moja.- Uniosłam kolano i uderzyłam go w krocze. No na reszcie się ogarnęłam! Chłopak złapał się za pulsujące miejsce, a ja miałam okazję na ucieczkę. Oczywiście, że to wykorzystałam. Podbiegłam do drzwi od sypialni. I je otworzyłam. Miałam zamiar sama tam wejść, lecz poczułam czyjeś ręce, podejrzewam, że to blondasa, bo nikogo z nami nie było. Popchnął mnie, a ja upadłam na podłogę. Cała się trzęsłam. Łzy leciały mi ciurkiem. Leżałam tak, a kiedy poczułam, ze ktoś mnie podnosi, nie dałam rady się wydrzeć, nic z tych rzeczy. 
Niall rzucił mnie na łóżko. Zabolało. Usiadł koło mnie i zaczął głaskać mnie po głowie. Nie ruszałam się, tylko moje ciało unosiło się i opadało, po kolei. Do czego ja do pro wa działam? 
- No. Maleńka nie płacz. Zaraz do ciebie wrócę. Tylko pójdę się przebrać. Nie uciekaj. Zrozumiałaś? - Nie ruszyłam się. Niall gwałtownie złapał mnie za głowę i pociągnął za włosy. Z moich ust wydobył się nie wielki krzyk, a przed oczami ujrzałam obraz dwóch chłopaków, znęcających się na mnie w ten sam sposób. 
- Powtarzam moje pytanie. Czy poczekasz? - Powiedział przez zęby. Tym razem siknęłam, potwierdzająco głową i momentalnie poczułam,że ból zaczął ustępować. Niebieskooki pocałował mnie w miejsce gdzie istniały jeszcze pulsujące ukucia. Kiedy chłopak wyszedł. Położyłam się na łóżku i poddałam się łzą...


I jak? Komu się podoba pisze TAK <3
Dziękuje jeszcze raz, czytelnikom :D 
Następny już w krutcę :D                 


czwartek, 1 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 21. Okropne zmiany zachowania.

ha! ha! ha! ha! ha! ha! No stary dobre przemówienie! Ale trochę nie na miejscu.-   James był już tak blisko, za blisko... Chciałem mu coś zrobić, ale nie wiedziałem czy tym razem podejmuję  dobrą decyzję...

Staliśmy tak blisko siebie, a ja nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Natalia stała tuż za mną, wychylała głowę raz po raz, by przyjrzeć się sytuacji. 
- Czy mógłbyś łaskawie odpowiedzieć na moje pytanie? Panie Jamesie?  - Zatrzymałem go ręką, gdy ten chciał podejść jeszcze bliżej.
- Horan puść mnie... Mmm już tylko sobie wyobrażam Natalkę, w samym staniczku i majteczkach w koronkę... Uhhh.. A ty jak Po korzystałeś? No dawaj Horan przyznaj się! Nie bądź mięczak! 


*** Myślami Natalii ***

Bałam się, jak Niall odepchnął, a raczej przytrzymał ręką James'a. Bałam się , że ten debil mu coś zrobi. Owszem Niebieskooki już się kiedyś bił z Kacprem. Lecz to nie była taka sama sytuacja. Bałam się strasznie, chciałam jakoś pomóc, ale jak?
- Ey James... Jeżeli masz ochotę na dziewczynę, to poszukaj sobie jakiejś na stacji, lub na przystanku.. hm hm ? Dasz nam wreszcie spokój?
- Nie mam ochoty na jakąś brudna lale... mam ochotę na taka jak ty... Inteligentną, ładną, zadbaną, seksowną.
- Ale co ja ci zrobiłam,że akurat ja? Tego nie mogę pojąć. - W tym samym momencie Niall grzebał coś w mojej kieszeni. Ciekawe czego tam szukał. No i v]chyba znalazł to czego szukał. 
- Natalio posłuchaj teraz ty mnie.
- Dobrze mów.
- Idź teraz w las. Czekaj na mnie tam gdzie stoi bus, no może troszkę dalej, schowaj się za jakimś drzewem. Powiem tylko, że moja cierpliwość się skończyła. - Słuchałam uważnie, a kiedy Niall powiedział ostatnie słowa, zamurowało mnie. Co miałam zrobić? Tu już nie chodziło o jakieś tam pierdoły, tu chodziło o Nasze życie. Poszłam w stronę busa. Schowałam się za jakimś drzewem, tak jak mi kazał Blondasek. Czekałam i czekałam.


*** Myślami Nialla ***

- Ty chyba sobie jaja robisz, ze mnie i mojej dziewczyny co?! Nie przesadzasz James?  Mieliśmy inny układ. To mi mieliście coś zrobić. A po co wam Ona? - Narkoman znów mnie wyśmiał.
- Z czego ryjesz debilu?!
- Z... Z czego? ha ha ha! z ciebie! byłeś taki naiwny Niall! Co ty myślałeś, że na tobie się skończy? Specjalnie tu przyjechaliśmy bo wiedzieliśmy wraz z Nickiem , że Natalia tutaj przyjedzie, jak matka ją oleje! Wiedzieliśmy wszystko. Przez ten cały czas, nawet wtedy kiedy się nie znaliście, Natalia była w niebezpieczeństwie. Ha ha ha !! Naiwniak.
- Trudno.. jak trzeba to trzeba.. :/ A i Nic prosił mnie żebym ci powiedział, że coś znalazł i dodał, że ty będziesz o tym wiedział. A ja w tym czasie pójdę po Natalia. Widzimy się w środku ok?
- No ok!! Horan wreszcie zmądrzał! No idź, idź tylko wróć!
- Się wie! - No mój plan działa! Teraz tylko samochód i dom! Nareszcie.
- Natalia Psssst!!
- Tutaj!- Natalia szepnęła z zarośli.
- Chodź. Zmywamy się stąd. Chodź no..
- Idę, idę..
No i poszliśmy. Siedzieliśmy w samochodzie, przekręciłem klucz i już jechaliśmy. Nie wierze, że nam się udało! Nie wierze!
- Niall jak to zrobiłeś? Jak?! - Natalia cieszyła się jak szalona! No nareszcie usmiech a nie gniew, smutek itp.
- Ma się ten talent!! Boże jak ja się ciesze!
- Ja też, ale też się trochę boję. Bo oni są zdolni do absolutnie wszystkiego. I mogą nas znów namierzyć....


*** Myślami Natalii ***

- No, ale my sonie damy rade. A jak będą chcieli tobie coś zrobić, to ja za siebie tym razem nie ręczę! Uwierz mi tym razem im an sucho nie wyjdzie... - Mówiąc to kierowca, wzmocnił uścisk na kierownicy, zmarszczył brwi i jeszcze bardziej skupił się na drodze.
- Niall, a gdzie my wo gule jedziemy?
- Przed siebie. Nie widać?!
- Czemu jesteś taki oschły?! Co?
- Bo mi się tak podoba! A co panience nie!?
- Niall co się z tobą dzieje?3
- A co cię to obchodzi?! Weź się do mnie nie odzywaj okey?!     
- Okey! I na tym pierwszym przystanku,mnie zostaw, zrozumiano?!
- Jasne pani wielka!

Koło przystanku się ponownie odezwałam.
- No to mnie odstaw. Już jesteśmy koło przystanku! Nie mam ochoty na ciebie patrzeć! - Niall wytrzeszczył oczy tak jag by nie wiedział, co się ze mną dzieje, szczerze ja też nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Ale On nie jest lepszy. BOŻE!



Sorka, ze taki krótki, ale nie daje rady...
ok komu się podoba pisze w koment TAK <3
kochamm wasss <e 

środa, 30 kwietnia 2014

Tajemniczy mężczyzna. 20. A czy tym razem podejmuję dobrą decyzję???....

Nie! Nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej- Mówiąc to odwróciłam się w stronę wyjścia. Nie było to zbyt przemyślane, bo tuż przy mojej twarzy pojawiła się twarz , a raczej obrzydliwy ryj James'a.

- Co wy od nas chcecie?! Co ja i Niall wam zrobiliśmy? Tyle się nie widzieliśmy! A wy tak jag by niby nic. Zabieracie, wiążecie, grozicie, znęcacie, zastraszacie! Czy wy jesteście normalni?! - Odeszłam od James'a podeszłam do Nic'a. 
- No jeżeli macie mnie tutaj trzymać. To wolała bym zdechnąć! Więc mnie zabijcie! Tylko pozwólcie mi zrobić jedna jedyną rzecz.
- Rób co chcesz. - Powiedział Nic. Ja po tych słowach, podbiegłam do blondaska i jak najmocniej mogłam. Wtuliłam się w niego. Lecz to nie był mój cel, owszem strasznie chciałam go przytulić. Miałam już pewien pomysł. Teraz tylko muszę się modlić by wypalił.
- Niall posłuchaj. Przed tobą, jest pomieszczenie. Widzisz? - Niall pokiwał potwierdzająco głową, a ja kontynuowałam.
- Powiesz im, że chcesz się odlać, a ja tu zostanę. Proszę zrób to. Nie bój się o mnie. Moja torebka jest wyposażona. 
- Ale ja nie mogę ciebie tak po prostu tu zostawić i pójść sobie. Jak mamy coś zrobić to razem.
- Ale my nie.....
- No koniec tej czułości. -  James przerwał naszą rozmowę. 
- No to jak gotowa??? - Siknęłam głową. 
- Eee sory chłopaki. Mogę iść się wylać? - No! Myślałam , ze to nigdy nie nastąpi. Spojrzałam, na mój ideał mężczyzny. Ooo... Jak ja dawno tak nie mówiłam. No i nie powinnam. 
- Tylko się pośpiesz! Horan. 
- No ok... Zaraz wracam. - Niall spojrzał na mnie pytająco, a ja, z trudem potwierdziłam. Boje się, ale mam jeszcze w torebce, coś do pomocy. 
- No maleńka, powiedz mi co lubisz robić? Niall'a nie ma z nami. Więc może się zabawimy? - Nic złapał mnie w pasie i przysunął do swojego cielska tak, ze znów byłam wtulona, ale tym razem we wroga  a nie osoby , którą darzę uczuciem.
- Własnie blondaska nie ma z nami. Więc nic nie lubię bez niego robić!
- A więc dalej taka oschła i niedostępna? Zapamiętaj mała...- Nic pociągnął mnie za włosy a ja zdołałam głośno jęknąć.
- O tak!! Kocham jak dziewczyna tak... mmm. jak wydaje z siebie taki dźwięk. No zrób to! Zrób to jeszcze raz! - On jest psychiczny! Niall Wracaj! Pomóż! Nawet nie wiem gdzie jest moja torebka, a tam miałam gaz pieprzowy. Tak wiem, nie zbyt groźna ta broń, ale zawsze może na chwile odwrócić uwagę napastnika. Brutal znów mnie pociągnął za włosy, a ja ponownie jęknęłam....


*** Myślami Nialla ***

Stałem tak i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić.
Tak właściwie to co ja tu robię?! Muszę działać!
Podbiegłem do wyjścia, rozejrzałem się dookoła i ujrzałem Natalie, leżąca na ziemi. Boże! Co tu się musiało dziać!? 
Natalia płakała. No tak ja na jej miejscu też bym to zrobił. Widziałem , że James poszedł do busa, no a Nic dręczył moją księżniczkę. Tak nadal tak mówię, bo nigdy nie przestała nią być. Choć mieliśmy dość długą, jak dla nas przerwę, to i tak pragnę jej jak nikt inny. Zza myśleń wyrwał mnie blask. To był blask szklanej butelki, po piwie. Tak myślę. Podszedłem do przedmiotu. Nie myliłem się, to była butelka, po napoju alkoholowym. Podniosłem go i bez zastanawiania się, podszedłem do Nic'a. Zamachnąłem się a chłopak nawet się tego po mnie nie spodziewał. Nic dostał w głowę butelką, która rozpłysnęła się na milion drobniutkich kawałeczków.
Kiedy Nic stracił przytomność . Szybko wziąłem Natalie za rękę i już byliśmy przy wyjściu. 
- A do kąt to?? No choć tu maleńka! - James!! Jak zwykle ktoś nam stoi na drodze.
- Nie mów tak do mnie palancie!
- Coś ty powiedziała??? Nie przesłyszałem się? - James podchodził do nas trochę bliżej i bliżej.
- Zostaw ją! Ona nie chce i nie należy do ciebie! Zrozumiałeś? Odwal się od nas! 
- Bo co mi zrobisz Horan? Hm hm hm?
- Ojj dużo! I nie tylko ja!!! A tak a pro po mam pytanie!?
- No to dawaj, bo najlepsza zabawa nas omija. - Mówiąc to James spojrzał na Natalię i podejrzanie poruszał brwiami.
- Więc przejdźmy do rzeczy... Co my takiego tobie i twojemu wiernemu przyjacielowi zrobiliśmy? Dlaczego po tych latach, co mi opowiadaliście, wybraliście akurat Natalię? Co wam w Nas przeszkadzało? Aaa, wiem, chodzi o to może, że nikt ciebie, ani twojego kumpla nie chciał?! Żadna dziewczyna się wami nie zainteresowała?! Ale jeżeli chcesz być szczęśliwy to powinieneś się zmienić! - James słuchał uważnie do końca. Na końcu spojrzał na mnie i na Natalie. Była chwila ciszy. 
- Ha! ha! ha! ha! ha! ha! No stary dobre przemówienie! Ale trochę nie na miejscu. - James był już tak blisko, za blisko.... Chciałem mu coś zrobić, ale nie wiedziałem czy tym razem podejmuję dobrą decyzję..... 



Hejka chcecie wiedzieć co się stanie dalej?!
Piszcie w komentarzu TAK! 
Dziękuje wam baardzo mocio, i jak zawsze please o komentarze <3
  

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Tajemniczy mężczyzna. 19. Drastyczne spotkanie.

- To patrz!- Wbiegłam na górę.Zaczęłam się pakować. Po chwili poczułam niesamowity ból. Harry złapał mnie za moje pocięte ręce i trzymał. Ja się darłam w niebo głosy. Wyrywałam się a to powodowało jeszcze większy ból! W końcu ustąpiłam. 

- Harry puść mnie!- Zażądałam po chwili.
- Nie. Nie puszcze cię! Do puki nie doprowadzisz się do porządku i się nie uspokoisz! - Jak zawsze Harry i te jego żądania. Dobrze wiedziałam, że nie ustąpi. Nie mogłam się wyrwać , ponieważ jest za silny. Jedyne co mi pozostało to odpuścić Harr'emu.
- Dlaczego mi to robisz?- Znowu zaczęłam płakać.
- Co ja niby ci takiego robię? Że staram ci się pomóc? To aż takie złe? Taki jestem, nikt mnie nie zmieni. A poza tym, jesteś moją kochaną, jedyną kuzynką. Pozwól sobie pomóc. - Popatrzyłam loczkowi w oczy i zrozumiałam ,  że na prawdę źle postąpiłam. Że rzeczywiście zachowałam się jak małe dziecko, uciekając z tego szpitala. Nie miałam innego wyjścia. Muszę pomóc Niall'owi. Ja potrzebuje blondaska a On potrzebuje mnie. My jesteśmy jak dwa magnezy. Lgniemy do siebie, a drugą stroną wszystkich odpychamy. Nie widzimy poza sobą świata. Taka jest prawda. Ale jag by Niall mnie rzeczywiście kochał to by mnie nie zostawił. Tak na prawdę nie wiem dlaczego to zrobił. Może mu się znudziłam? Ale gdybym mu się znudziła to by do mnie nie dzwonił. Coś tu jest nie tak, ale ja nie wiem co. Na razie. 
- Dziękuje Harry. Ale w  czym ty mi możesz pomóc? - Usiedliśmy na podłodze.
- Jeszcze nie wiem.- O Jezu!! Zapomniałam. Wyklęłam moją mamę przed szpitalem! Zapomniałam , że jej już ze mną nie ma! Jaka ja jestem głuuupia! Jestem okropna! Nienawidzę siebie! Tak jej potrzebuje! Nie ! Nie potrzebuje jej! Nie znoszę jej! Nie było jej gdy to właśnie jej potrzebowałam! Moje życie to jedna wielka porażka! Ale już mam dość użalania się nad sama sobą. Czas wziąć się w garść.
- Harry czy jak bym odeszła, to ktoś by za mną płakał? Czy ludzie i ty razem z nimi, mielibyście ulgę na sercu? Powiedz mi! - Harry zaczął płakać. Nawet jego zraniłam. Zaciągnął nosem i złapał moją twarz w swoje potężne dłonie. Następnie próbował mi coś powiedzieć:
- Natalio do cholery! Czy ty mnie nie rozumiesz?! Wiesz co mi się wydaje??.... Mam być szczery?
- Tak! a jak żeby inaczej? SŁUCHAM!
- Wydaje mi się Natalio, że robisz to wszystko tylko po to by zwrócić na siebie uwagę! Wszyscy wchodzą ci w tyłek ile tylko można a ty co?! Tylko się nad sobą użalasz!- Wstałam na równe nogi...
- Ciekawe co ty byś zrobił jak by ciebie mama zostawiła samego! A później byś się dowiedział , że umarła?! Ciekawe co byś robił jak by twoja jedyna ukochana osoba jaką miałeś u swojego boku, zostawiła by cię tak O, bez powodu?! No co byś zrobił?! Ciekawe co byś zrobił jak by twój najlepszy przyjaciel olał cię dla innego kumpla?! No jak byś się poczuł?! Ciekawe co byś zrobił jak by twoja matka zostawiła by ci pusty dom z kopertą w której zostawiła tylko jakieś drobne pieniądze?! No dawaj podziel się swoją opinią?! Ciekawe co byś zrobił mając tyle lat co ja?! Ja nawet nie mam gdzie mieszkać! - Mówiąc ostatnie zdanie, wyjęłam z kieszeni telefon. Była już godzina 15:50. Wow! tak długo jeszcze z nikim nie rozmawiałam. Zostały mi jeszcze 5 godz i 10 min! Do spotkania z Niallem. Nie usiedzę w domu! Muszę wyjść. Ubrałam się w TEN komplet i z hukiem zamknęłam drzwi. Wybiegłam na drugą stronę ulicy. Wyciągnęłam telefon z torby i zadzwoniłam do Nialla.
- Hallo? Natalia? Coś się stało?
- Tak! Możemy się spotkać teraz? Bardzo cie proszę. Ja już jestem na miejscu. Bardzo cię proszę. To na prawdę ważne!
- Postaram się , ale nie jestem pewien. Jeżeli mnie tam nie będzie o 17 to znaczy, że nie mogę i , że zobaczymy się dopiero o wyznaczonej poprzedniej godzinie. Dobrze? Tylko proszę przyjdź.
- Dobrze na pewno będę. Tylko na pewno przyjdź. Do zobaczenia.
- Natalio... Zanim się rozłączysz chciałbym ci coś powiedzieć.
- Tak Słucham... 
- Zapamiętaj Ja ciebie nigdy prze nigdy , nie przestałem kochać. Kocham cię bardziej niż ktokolwiek inny. Proszę nie miej do mnie żalu. Ja ci wszystko wytłumaczę. - No i Niall się rozpłakał. Kocham go tak samo jak On mnie, nawet trochę bardziej. Nie mogę mu wybaczyć tak od to. Muszę usłyszeć prawdę i wszystko sobie przemyśleć. Ale coś mi się wydaje, że Niall'em ktoś manipuluje, grozi. Sama nie wiem. Schowałam telefon z powrotem do torby i stałam w mrozie, Londyn nie należał do tych ciepłych miast. 


 *** 20 min później ***

Stałam tak i stałam. Robiło się coraz ciemniej i chłodniej. A po Niebieskookim ani śladu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu była już 16:55. No Niall ma jeszcze 5 min. Jak się nie zjawi to wstąpię do jakiejś kafejki.
Kolejne 5 min poszło na marne. Blondynek nadal się nie pojawiał. Powoli traciłam cierpliwość. Kiedy już chciałam odejść zadzwonił mój telefon.
- Hallo? Niall? Gdzie jesteś?- Usłyszałam tylko szepty. Ale te szepty wypowiadały nie dwie lecz trzy osoby. Powtórzyłam swoje pytanie, ale teraz nie co głośniej:
- Hallo?!!! Jest tam kto?!!!!- Połączenie przerwano świetnie! Zadzwoniłam jeszcze raz. Po 3 sygnałach nadal nikt nie odpierał. Aż w końcu przy piątym usłyszałam czyiś głos.
- Natalio. Zmiana planów! Przyjedz na ten adres: 
Leicester Square.  Byle szybko! Potrzebuje ciebie tutaj! Proszę. - Zdołałam tylko wypowiedzieć szybkie OK. 
Poszłam na przystanek, żadnego autobusu o podobnej porze do tej. Zadzwoniłam po tax'ówkę. Przyjechała szybko, bo była nie daleko. No chodź tym razem wszystko szło po moich myślach. Tym razem jechałam dość dłużej. Dojechałam nareszcie. Zapłaciłam szybko kierowcy i wysiadłam. Przed moimi oczami ukazało się wielkie koło. Dookoła niego rosły drzewa a na samym środku znajdowała się ogromna fontanna, ale nie to przykuło moją uwagę. Moje gałki oczne zapatrzyły się na trzech chłopaków. Stali przy jednym, dużym czarnym busie. Jedna osoba szukała wzrokiem po lewej stronie, druga w stronę przeciwną a trzecia osoba o blond czuprynie czarnym płaszczy ( tym razem bez kapelusza), wpatrywała się we mnie z szerokim uśmiechem. Podeszłam do mojego celu. Zobaczyłam, że chłopak ma związane ręce, i gestem głowy prosi mnie bym była cicho i do niego podeszła. Zrobiłam to o co mnie poproszono.
- Jak ja się ciesze, że cię w końcu widzę. Uważaj na nich. Mają czarne i paskudne plany. Proszę odejdź na chwile a ja powiem, że cię zauważyłem dobrze. - Siknęłam potwierdzająco głową i wróciłam się kilka kroków wstecz. Widziałam jak Niall oznajmia chłopakom, że już jestem. Nie powiem okropnie się denerwowałam.
- Witaj słodziutka - Na same te słowa zemdliło mnie. Nic podszedł do mnie i musnął mój policzek. Ja się oderwałam, ale nie dobrze postąpiłam. Nic złapał jedną dłonią moje policzki i ścisnął mówiąc coś przez zęby:
- Jeszcze jeden taki wybryk maleńka , a inaczej pogadamy! - Przybliżył się do mnie a ja zwinnym ruchem kopnęłam go w krocze. Chłopak złapał się za pulsujące miejsce. Niall się zaśmiał. Niestety na marne. James podszedł do niego i go uderzył.

*** Myślami Nialla ***

Może i nie jestem taki jak inni chłopcy w moim wieku, ale w tamtym momencie miałem ochotę skopać James'a. Nie mogłem tylko dla tego, że miałem związane ręce. 
Kiedy zobaczyłem Natalie, już widziałem, że źle postąpiłem. James i Nic są bardzo niebezpieczni. Mają okropne plany i uwielbiają sprawiać komuś ból. Nie tylko fizyczne, ale tag że psychiczny. 
- Odwal się ode mnie!- Usłyszałem głos Natalii, kiedy chłopaki zaciągali ją do samochodu. 
- Ey!! Zostaw ją! Nie zrozumiałeś? - Nie mogłem się zwinnie ruszyć. Kiedy zrobiłem jeden krok ku nim, Nic do mnie podszedł. Zwinnym i drastycznym ruchem, złapał za mój kark i skierował moją głowę ku ziemi. Nic nie widziałem. 
- Do cholery jasnej! Co tutaj się dzieje?! - Natalia jeszcze nigdy nie byłą taka oschła, owszem była odważna na przykład wtedy w klasie, jak obroniła Alę, jak się z niej śmiali. Lecz teraz Natalia zamieniła się tak, nie wiem dlaczego, lecz wiem , że mi się to nie zbyt podoba. Nie mogę teraz wybrzydzać czy coś, bo czekałem dłuuugo na to spotkanie. Może nie na takie spotkanie, ale tak bardzo pragnąłem ją zobaczyć.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Ja nie jestem jakąś szmatą do podłogi byś mógł mną tak rzucać! I gdzie te łapska?! Ja miałam się tu spotkać z Niallem a nie z wami!! - Z nerwów zaczęła płakać. Cholera ale mam teraz wyrzuty sumienia. Nie ujdzie mi to na sucho, i nie chodzi o to , żeby ktoś mi coś zrobił, lecz ja to wiem i zasługuje na kare. Natalia nie pierwszy raz prze zemnie cierpi!
- Ty lepiej się nie odzywaj! Nic podaj mi line i taśmę. Trzeba tą babeczkę związać i zakleić jej słodką buźkę, bo za dużo gada!

*** Myślami Natalii ***

Nie powiem wystraszyłam się. James mówiąc te ostatnie słowa, złapał mnie za twarz a ja mu tylko na nią naplułam. Niestety dostałam nie zły cios w policzek. Odwróciłam głowę z powrotem w stronę James'a. Wkurzyłam się , ale nie mogłam nic zdziałać. Ustąpiłam, z baaardzo wielką goryczą w oczach. Szliśmy do tego busu, raz po raz patrzyłam na blondaska, który szedł skierowany ciałem w dół. Dlaczego akurat my? Co my zrobiliśmy? Nie wiem o co chodzi!
- No malutka wchodź!- Nachyliłam się by wejść do samochody. Kiedy ja wchodziłam do środka, dostałam ręką James'a w tyłek. Nienawidzę tego! Chciałam się odwinąć, ale brutal ( inaczej go się na da nazwać), wepchnął mnie na siedzenie.
- Ey może trochę mniej drastycznie?!- Niall się na niego wydarł.
- Jeszcze raz się na mnie wydrzesz!- Nic podszedł i wyciągną z kieszeni nie wielki nóż. Ey no to już wielka przesada!
- Nic! Bez przesady! Odwal się od niego! 
-Niby czemu?! Co ? co byś dla takiego leszcza zrobiła?
- W-S-Z-Y-S-T-K-O! - Nic się zdziwił i koło mnie usiadł ,  zaczął gadać jaka to ja jestem głupia, a zarazem piękna i mądra. Mdliło mnie. Patrząc w oczy Nica widziałam , że jego organizm nie jest zbytnio czysty. Niestety tacy ludzie nigdy nie mają czystych organizmów a co dopiero sumień. Chłopak objął mnie ramieniem. Ja go strąciłam, ale brunet pociągnął mnie za włosy, tak, że moja głowa leżała teraz na jego klatce piersiowej. Chłopak bawił się nożem jeżdżąc po mojej skórze, która znajdowała się na  policzku. Leżałam sztywna. Kątem oka patrzyłam na Nialla. Był taki smutny a zarazem zły na siebie, i na chłopaków. Po kilku minutach James oznajmił, że już jesteśmy. Bogu dzięki. Jechaliśmy tylko kilka minut, lecz dla mnie te kilka minut były minutami koszmaru.
- Panie przodem. - James otworzył mi drzwi. Przyjechaliśmy na jakieś kompletne pustkowie. Dookoła znajdowały się drzewa, a w samym środku stał jakiś dom... Nie to wyglądało bardziej na opuszczoną fabrykę czy coś. Poczułam czyjeś ręce na moich związanych nadgarstkach. To był Niall. Kazali mu mnie rozwiązać. Blondasek też był rozwiązany. Szliśmy za tymi brutalami. Tak strasznie chciałam złapać mojego towarzysza za rękę , ale nie byłam pewna czy to stosowne. 
Weszliśmy do tego.... mmm. do tego czegoś. Stałam i rozglądałam się dookoła.
- Co tak dumasz mała? Podoba ci się? Chyba nie ma innego wyjścia. Będziesz musiała się przyzwyczajać do takich klimatów. - Co do cholery się tutaj dzieje?! Czyli, że nie wrócę dzisiaj do " domu" ?! Dobrze , że mam telefon, uff. 
- Nie! Nie mam zamiaru zostać tu ani chwili dłużej. - Mówiąc to odwróciłam się w stronę wyjścia. Nie było to zbyt przemyślane, bo tuż przy mojej twarzy pojawiła się twarz, a raczej obrzydliwy ryj James'a. 


I jak???? Podoba się.. Widzę , że cały czas te same osoby się udzielają.. Dziękuje wam bardzo <3 jesteście kochane <3 :)

Poproszę o koment <3