piątek, 16 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 27. Może jest jakaś nadzieja cz.2

Niestety nic ciekawego tam nie znalazłam. Nialla dość długo nie było..

Postanowiłam więc zajrzeć na górę. Zajrzałam do sypialni. Nie zastałam go tam chłopaka. Zaglądnęłam też do pokoju gościnnego, przynajmniej tak mi się wydawał, ze jest gościnny, ale i tam go nie było. Miałam już zrezygnować, lecz ujrzałam, że w łazience jest zapalone światło. Skierowałam się w stronę pomieszczenia. 
- Niall? - Zapytałam nie pewnie. Odpowiedziała mi cisza, już się do niej przyzwyczaiłam. Jeszcze raz moje gałki oczne okrążyły łazienkę. Znów na darmo. Zgasiłam światło i wyszłam. Przeanalizowałam wszystkie pomieszczenia i zorientowałam się, że pominęłam jeszcze jedno pomieszczenie. Nie pewnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Otworzyłam...
- Cholera, ałł! - Niall uderzył się  szafkę  przeklinając pod nosem. Wydusiłam z siebie tylko stłumiony chichot. Cholera usłyszał, zdziwiła mnie jego reakcja. Zawstydził się. Niall i wstyd? Coś mi tu nie gra...
- Natalia?! Co ty do cholery robisz!? - Nie wiem czy był zły na to, że tutaj przyszłam, czy był zły na samego siebie, że zawstydził się na moich oczach. W ogóle, ani trochę go nie rozumiałam.
- Ja... j....a - Zaczęłam się jąkać. Na pewno przez te łzy w oczach. Zawsze tak reaguje jak toś na mnie krzyczy. Nie potrafię wtedy opanować płaczu. Trudno. Co miałam zrobić? Wybiegłam z płaczem. Niestety usłyszałam, że ktoś za mną biegnie.
- Natalia stój! Słyszysz?! - Nie posłuchałam się go.
- I tak wiesz, że cię do gonie! Stój! Słyszysz?!  - Nadal biegłam Nagle zrobiło mi się słabo. Coś jest nie tak, ostatnio z moim organizmem. Biegłam coraz wolniej. Mój oddech stawał się cięższy i cięższy. Potężne ramiona blondyna złapały mnie jak ja spadałam na ziemie. W oczach zrobiło mi się ciemno a w głowie poczułam niesamowicie, potężne ukucie. Moje serce, biło coraz wolniej, zrobiłam się blada.


***  2 Godziny później ***

Ocknęłam się. Znajdowałam się w białym pomieszczeniu. Poznając po zapachu, zorientowałam się, że to musi być szpital. Nadal byłam słaba. Szczerze mówiąc, boje się.
- Natalio? - Lekko zachrypnięty głos obił się o moje uszy. To był Harry.
- Co ty tutaj robisz? - Nie poznałam swojego głosu. Był cichy. Co jest?
- Spokojnie. Kobieta z recepcji dowiedziała się od jakiegoś Niall'a , że ciebie tu znajdę.
- A dlaczego Niall nie mógł wejść? Co jest? Skąd mieli twój numer? co się stało? Badania mi zrobili? A c.... - Nie mogłam dokończyć. Styles mi przerwał.
- Do cholery spokojnie! Niall nie mógł wejść, bo ani ja a ni nikt go nie znał a on nie jest z rodziny. Straciłaś przytomność. Mój numer mieli od tego chłopaka. Czekamy na wyniki, ale lekarze podejrzewają, że to coś z sercem... - Haremu  oczy się momentalnie zaświeciły, ja przestałam oddychać. Serce?!Jak to?! Zaczynam się bać.
- Harry spokojnie. Będzie dobrze. - Sama siebie okłamuje. Nie wiem na czym stoję. Ktoś nam przerwał wparowując do drzwi. 
Blond czupryna, oczy o kolorze oceanu, malinowe usta...
- Natalio! Nic ci nie jest?! Ci durnie nie chcieli mnie wpuścić! - Wskazał na lekarza i jego asystentkę.
- A ja musiałem wiedzieć co z tobą ! Wszystko w porządku? Błagam... nic ci nie jest? - Siedziałam szokowana. A Niall mnie przytulił. Co się stało z tym złym, wrednym, oschłym blondynem?
- Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie. -  Chłopak przerwał uścisk i zapytał...


No i jak?! Jak myślicie co powie Niall? Wiem kruciutki ale poczekajcie mamy WEKWND!!! Postaram się 2 dziennie :D
Komu się podoba pisze jak zawsze  TAK! <3
Kto czyta komentuje koooochamwas <3 !!! ~~~ <3            


2 komentarze:

  1. TAK <33 kiedy next?? zawsze musisz kończyć w takich momentach??? też kochaaaaammm <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje kochana. Następny rozdział bedzie......??? hahha dowiesz się już dziś.. :D :D
      Nawet nie wiesz jak mnie wspierasz pisząc za każdym razem te komentarze! Kocham cię sis <3 :***

      Usuń