sobota, 15 listopada 2014

Tajemniczy mężczyzna 30. Kolejna szansa?

....Witajcie! Dawno nie pisałam ponieważ wirus mi się wkradł na bloga i musiałam wszystko ratować. Mam nadzieje, że nie przestaliście mnie wspierać i odwiedzać....
przy pisaniu tego rozdziału słuchałam :)

- Ale to tylko 2 lata mi zostały, to..to...to nie ma sensu! - Wykrzyczałam. Nagle zaczęłam kaszleć i nie mogłam złapać oddechu. Urządzenie koło mnie zaczęło piszczeć baaardzo głośno.
Straciłam przytomność...............

* Z perspektywy Niall'a*
Biegłem przez biały i zatłoczony korytarz. Było duszno i intensywnie było czuć zapach szpitalu. Przepychałem się, popychałem innych. Liczyła się tylko Ona, nie ważne było to, że już nie jest moja. W głębi duszy zawsze będzie!
Kiedy dobiegłem na koniec korytarzu w którym znajdował się gabinet czy biuro dyrektora szpitalu i najważniejszego lekarza.
- Musi pan!... Mu... - Byłem zdyszany i nie mogłem sobie poradzić z wypowiedzeniem.
- Proszę się uspokoić. - Mówił o wiele starszy lekarz, który opierał się obiema rękoma o swoje biurko dodatkowo patrząc na mnie spod byka. 
- Natalia! Coś się z nią stało ona n.... - Nie dokończyłem nawet bo przerażony podobne jak Ja, lekarz wybiegł z sali w której się obydwoje znajdowaliśmy. Może to wyglądało dziwnie, bo wszyscy się na nas gapili jak biegliśmy przez korytarz. Lecz to w końcu szpital no nie? Stres, łzy i załamanie, dotyczą tu każdego w tym pomieszczeniu. 

* Z perspektywy Natalii*

Kiedy ta maszyna zaczynała piszczeć straciłam przytomność.
Kiedy moje powieki zaczynały być coraz bardziej ciężkie czułam ból głowy.
Usłyszałam tylko zamykające się drzwi. To pewnie niebieskooki wybiegł po pomoc.
Odpłynęłam...

* Z perspektywy Niall'a*  
Dotarliśmy do sali w której znajdowała się Natalia. 
Wraz z doktorem wbiegliśmy jak huragan do sali. 
Dziewczyna była nie przytomna, a jej puls się zmniejszał co sekundę.
Pan doktor podbiegł do niej a mnie poprosił bym zawołał doktora Simona oraz trzy pielęgniarki Alice, Camill i Angelic'e. Dodał też, że wszyscy znajdują się w salI obok ( 23). Szybko wybiegłem z pomieszczenia. Obejrzałem się za salą, ale takiej nie było nigdzie w pobliżu. Obok sali numer 24, w której znajdowała się Natalia był tylko pokój dla pielęgniarek.  Zapukałem, ale nikt mi nie otworzył. Złapałem za klamkę, nikogo nie było ponieważ drzwi są zamknięte. 
Walnąłem pięścią w ścianę i zjechałem na ziemie upadając na kolana. Zacząłem płakać a jedna młoda i atrakcyjna dziewczyna ukucnęła koło mnie. Wiedziałem, że koło mnie siedzi. Nie odezwałem się. Po prostu nie potrafiłem...

- Hey... - Ona zrobiła pierwszy krok. Po jej głosie słychać było, że jest nieźle zrozpaczona.  Podniosłem głowę, przetarłem oczy a następnie na nią spojrzałem. Jej włosy  były związane w kucyk, który się już nieco rozwalał. Miała rozmazany makijaż który zakrył jej policzki czarnym kolorem. Była ubrana w getry i męską bluzę która zastępowała jej tunikę. Była podobna do...do.... Była podobna do Natalii... Wziąłem głęboki oddech i odpowiedziałem ciche "Hej"  
- Dziewczyna? - Zapytała patrząc przed siebie. Skąd wiedziała? 
- Tak? Ymmm skąd wiedziałaś? - Zapytałem łapiąc się za kark i delikatnie go ocierając. 
- Mój chłopak.... Teraz już były, będzie dawcą. - Wytrzeszczyłem oczy i nie wiedziałem co mam powiedzieć. 
 - Boże tak mi... - Przerwała mi
 - Mi też. - Otarła łzę i mi się przedstawiła.
 - Ja mam na imię Cassandra, ale mów mi Cessie. - Wyciągnęła do mnie dłoń a ja wstałem i podałem jej swoją. Pomogłem jej wstać a następnie ją uściskałem. 
- Ja jestem Niall - Wyszeptałem i jeszcze mocniej ją ścisnąłem. Staliśmy tak do puki nie przypomniałem sobie o Natalii. Na pewno już jest za późno! Schrzaniłem wszystko! Szybko podziękowałem Cessie a po tym się pożegnałem. Zapukałem do sali. Po niewyraźnym usłyszeniu " Proszę" wszedłem do środka. Natalia była przytomna a lekarz coś tam szperał w papierach. Za bardzo nie interesowało mnie to co On robił.
- Boże Natalia! Jak się czujesz?! - Podbiegłem do dziewczyny i złapałem ją za rękę. Zamiast Natalii odezwał się doktor.
- Za chwilę jedziemy na przeszczep. - Pocałowałem ją w rękę i poprosiłem lekarza na słowo.
- Ja wiem kto jest dawcą doktorze. - No to się zdziwił. Nie wiedział co ma powiedzieć.
- Słucham? - W końcu coś z siebie wydusił.
- Przed chwilą jak byłem na korytarzu podeszła do mnie dziewczyna i zapytała się dlaczego jestem taki załamany, chodź dobrze już wiedziała dlaczego. Powiedziała mi, że zmarł jej chłopak i że On będzie dawcą. A czy jego serce jest zdrowe? Nic jej nie będzie? Wszystko się uda? - Pan George mnie zaczął mnie uspokajać. 
- Mogę Pana tylko upewnić, że serce jest w dobrym stanie. Niestety nigdy nie wiadomo co się stanie w trakcie operacji i czy dana osoba wytrzyma. Ale zawsze robimy co w naszej mocy. Nic więcej nie mogę Panu obiecać, a teraz nie ma czasu na rozmowy proszę iść do Pani Natalii ponieważ jest zbyt mało czasu. - Dopiero teraz się tak na prawdę przestraszyłem. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak źle jest. Cały się trzęsę i nie mogę żyć ze świadomością, że może jej nie być. Teraz muszę tam wejść i się z nią pożegnać. Modlę się w głębi duszy by wszystko poszło po naszej myśli.  
Chyba po raz setny od trzech godzin łapie za tą samą klamkę i uciskam ją do dołu. Wchodzę do sierotka i widzę jak moja księżniczka leży skulona i płacze. Nawet nie zauważyła, że ktoś jest w środku. Poddała się łzą tak samo jak ja miłości do niej, nie mogła przestać płakać tak jak ja nigdy nie przestałem i nie przestane jej kochać. 
- Natalko nie płacz - Popatrzyła na mnie z żalem i rozłożyła ramiona bym ją przytulił. Podbiegłem do niej i wtuliłem się w nią jak dziecko w swoją mamę.
- Wszystko będzie dobrze. Przeszczep się uda, a ja cały czas będę przy tobie, nawet jak będziesz się ze mną szarpać i będziesz mnie bić. Zawsze nic mnie nie powstrzyma by być przy tobie. A teraz mnie jeszcze przez chwile posłuchaj. 
Zawsze będę cię kochał nawet jak się stanie nieszczęście... Chociaż wiem, że będziemy szczęśliwi! Rozumiesz? - Dziewczyna tylko przytaknęła głową i mnie pocałowała. Cały czas płakała.
- Proszę cię nie płacz. Księżniczki nie płaczą - Ponownie przytaknęła głową i mnie pocałowała. 
Nasz pocałunek przerwał nam Doktor Geroge.
- Gotowa? - Spojrzał na Natalie a dziewczyna tylko powiedziała ciche " tak ". Pomogłem jej się wygodnie położyć na łóżku, na którym zaraz miała pojechać do sali operacyjnej.
- Doktorze a czy ja mógłbym być przy operacji? - Zapytałem z żalem w oczach. Ciężko było mi opanować łzy, ale jakoś mi się to udawało. 
- Przykro mi Niall, ale na sali operacyjnej nie może być osób z poza szpitalu. Bardzo mi przykro. Ale obiecuje, że zaopiekujemy się nią i będzie pod dobrymi rękami. Obiecuje. - Lekarz mnie zapewnił. Mam nadzieje, że będzie wszystko w porządku. 
Zacząłem walić pięściami w ścianę i w nią kopać. Byłem taki zły na wszystko. To ja powinienem być na jej miejscu! Ja! Nie Ona! 
A jeżeli coś pójdzie nie tak to nie wyobrażam sobie życia na tym beznadziejnym świecie! Ona pojechała na tym głupim łóżku!
Mam nadzieje że będzie wszystko okey.....

I JAK WAM SIĘ PODOBA?
BOICIE SIĘ O NATALIE?
PISZCIE W KOMENTARZ! :)ZAPRASZAM <3  











niedziela, 18 maja 2014

Tjemniczy mężczyzna. 29. Rodzina zastępcza???... To nie może być na serio! Cz2...

Pisząc ten rozdział, słuchałam tej piosenki, polecam byś przez czas czytania, posłuchał/a tego :D :D KLIK

    Stanąłem przed drzwiami. 
Wziąłem głęboki wdech...

Złapałem za klamkę, ale w tym samym czasie zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. " Nie znany" . Bez wahania odebrałem.
- Halo? - Zapytałem.
- Horan gotuj się na śmierć, tchórzu pieprzony! - Co to do cholery miało znaczyć?! Po głosie poznałem, że to James. Chciałem się odezwać, ale ten się rozłączył. I kto tu jest tchórzem? Cicho zadrwiłem z chłopaka, po czym kontynuowałem to co zacząłem. Ponownie złapałem za klamkę i wszedłem do środka. Spojrzałem na dziewczynę. Tak słodko spała, tak niewinnie wyglądała. Aż strach pomyśleć by jej serce przestało bić, że już mogę jej nigdy nie zobaczyć, pocałować, przytulić. Wymazałem ten obraz z głowy i usiadłem koło niej na łóżku. Siedziałem tak z dobrą godzinę, wpatrując się w postać mojej.... to znaczy nie mojej piękności.
Nawet nie wiedziałem kiedy zasnąłem opadając na jej nogi.


*** Myślami Natalii ***

Obudziłam się cała obolała. Przetarłam oczy i rozejrzałam po pomieszczeniu. Kątem oka zobaczyłam blond włosy, i nogi nastolatka. Zdziwiłam się. Niall tutaj? Przecież nie mógł wejść. Co jest? Lekko potrząsnęłam chłopakiem, a ten od razu wstał jak na zawołanie w wojsku. Chyba go wystraszyłam.
- Niall? - Spojrzałam mu w oczy, a ten złapał się za kark.
- Jak tutaj wszedłeś? Przecież nie jesteś z rodziny. - Niall się lekko uśmiechnął, ale zaraz po tym spoważniał.
- Powiedział bym ci, ale będziesz zła. - Spojrzałam na niego, byłam blisko złości.
- Powiedz mi... 
- Na pewno?
- Mhm... Oh no szybciej. Nie będę zła. - Złapałam Niall'a za rękę.
- Dobra raz kozia śmierć. A więc wszedłem tutaj, bo powiedziałem...
- No...
- Bo powiedziałem, że....
- No wyduś to z siebie! - Krzyknęłam, że, aż chłopak podskoczył.
- Powiedziałem lekarzom, że jesteśmy razem - Powiedział to na jednym wdechu, a ja wytrzeszczyłam oczy.
- Wyjdź! wyjdź stad! Wyjdź! - 
- Ale, mówiłaś...
- Wyjdź! teraz!
- Mówiłaś, że nie będziesz zła! Co się z tobą dzieje?! Nie poznaje cię! - Mówił to wstając i poprawiając swoje ubrania, na sobie.
- Dobrze usiądź. Przepraszam - Poddałam się łzą... Od dawna łzy to moje najlepsze przyjaciółki. Więc przyzwyczaiłam się do płaczu.
- Nie chciałam...
- Natalio musisz wiedzieć coś jeszcze.
- Więc słucham...
- Harry mi mówił, że prawdopodobnie trafisz do rodziny zastępczej  z powodu ,nie ukończenia 18 lat... - CO?! Nie! Ja nie chcę! Proszę nie!!!
- Ale to tylko 2 lata mi zostały, to..to...to nie ma sensu! - Wykrzyczałam. Nagle zaczęłam kaszleć i nie mogłam złapać oddechu. Urządzenie koło mnie zaczęło piszczeć baaardzo głośno.
Straciłam przytomność................
______________________________________________________
I jak się podoba???? no boicie się o Natalkę???
Komu się podoba TAK! <3
Dziękuje za wszystko KC was!! <3 <3 <3

sobota, 17 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 28. Rodzina zastępcza???... To nie może być na serio! Cz1...

... - Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie- Chłopak przerwał uścisk i zapytał.

- Niech pan postawi się w mojej sytuacji!? Co by pan do cholery zrobił jak by pana ukochana leżała w szpitalu, a jakiś drań taki jak pan wszedł by do sali i powiedział " Proszę opuścić pomieszczenie"  Co do cholery jasnej by pan doktor zrobił?! No kur** co?! A jak by umierała na serce, czy coś to byś mnie wyrzucił?! - Doktor stał słuchając wszystkiego co mówi nastolatek. Ja zaczęłam płakać. Tym razem nie dlatego, że Niall krzyczał, tylko dlatego , że w jego wypowiedzi znalazło się: " A jak by umierała na serce" Chłopak odwrócił się w moją stronę, nie wiedząc dlaczego płacze. Przecież mi nic przykrego nie zrobił, (tak mógł sobie pomyśleć). Może bałam się, że stracę wszystkich których kocham, kochałam... 
- Natalio? - Niebieskooki zmierzał w moją stronę. Już chciał usiąść koło mnie na łóżku, ale potężna dłoń chłopaka o bujnych lokach go powstrzymała.
- Chyba było by dobrze, jak byś teraz wyszedł... Niall?? Ona potrzebuje ochłonąć. A my musimy porozmawiać choć...-  Nie wiedziałam co o tym myśleć. Wiedziałam, że Harry by mu nic nie zrobił, bo nigdy nie lubił się bić, czy coś. Zawsze wolał porozmawiać. Wzrokiem śledziłam dwóch chłopaków. Nie za dobrze ich widziałam, ponieważ z moich oczu cały czas wydobywała się słona ciecz. 
- Ja jeszcze tu przyjdę... Nie zostawię cię Natalio, będę walczył do końca. Jesteś dla mnie wszystkim. Kocham cię księżniczko. - Powiedział te słowa, następnie wychodząc. Ja natomiast zostałam sam na sam, z lekarzem i jego szczupłą, i rozbawioną sytuacją asystentką. Nie wiem z czego miała taką radochę. Jakaś głupia. 
- A więc czy to prawda? Czy to prawda, że leże tutaj z powodu serca? Proszę być ze mną 100 procent szczerym. Chce wiedzieć na czym stoję. I niech pan nie kręci, że wszystko jest okey... - Starzy facet poprawił swoje okulary i zaczął przebierać coś w swojej teczce, którą mocno trzymał w ręce.
- A więc... - Rozłożył kartkę, zmróżył oczy i zaczął czytać.
- A więc. Pani serce jest bardzo słabe. Jeżeli w przeciągu dwóch tygodni nie znajdziemy dawcy, pani umrze. - Na moment przestałam oddychać. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam coś powiedzieć. Sama nie wiedziałam co, ale coś musiałam.
- Czyli, nie mogę się stąd ruszać... A co jeżeli nie będzie dawcy? 
- A jak pani myśli.? Żeby pani to nie uraziło, ma pani dwa tygodnie życia. A teraz proszę się nie denerwować i odpoczywać. Będziemy panią o wszystkim informować. Dobrej nocy. - Nocy? Serio?  Ta baba mnie dobija!Jest 15 po południu a ten mi dobrej nocy życzy? Nie źle ma pod kopułą. To ona powinna siedzieć na moim miejscu. Westchnęłam głośno i sięgnęłam po telefon. Ah tak, zapomniałam, rozwalił mi się. Super! Zmarnowana położyłam głowę na tej przeklętej poduszce. Zaczęłam zastanawiać się co się stanie? Czy w ogóle przeżyje? Czy wyjdę jeszcze kiedyś na dwór. Czy będę cholera jasna! w końcu szczęśliwa!!?!?!? Po raz setny poddałam się łzą... Bo co mi pozostało? Czekać na zbawianie i " bawić się" z łzami. Oby Niall mówił prawdę. Jedynie co mnie tutaj trzyma to On. Owszem boję się go, ale coś mnie lgnie do niego, i nie da się tego powstrzymać. Kocham...? Ciągle się waham co do tego, ale coraz częściej o tym myślę. Na zewnątrz było pochmurnie. Ale czemu ja się dziwię. W końcu to Londyn. Zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Musze ochłonąć.

*** Myślami Nialla ***

Usiadłem z Natalii kuzynem, w kawiarni na dole w szpitalu.
- Ty znasz moje imię. Zrewanżuj mi się... - Powiedziałem i upiłem łyk kawy. Chłopak się lekko uśmiechnął, ale chwile potem spoważniał. 
- Nazywam się Harry. A ty jesteś bądź byłeś chłopakiem Natalii? 
- Tak,  byłem. Schrzaniłem nasz związek, ale nie dlatego, że chciałem po prostu muszę ją chronić. A najgorsze jest to, że nie mogę o niej zapomnieć. Czyniłem jej ból, chcąc go przenieść tylko na mnie. Ja po prostu ją kocham. Nie mogę wytrzymać jak cierpi. Jestem gotów nawet oddać jej swoje serce, jak będzie trzeba. Jeżeli nie mogę jej pomóc w inny sposób to pomogę jej w taki jaki będę wstanie mógł. Tylko wtedy będę częścią jej. Odejdę stąd szczęśliwy. Wiedząc, że żyje. - W moich oczach zgromadziły się łzy. Chłopak słuchał mnie uważnie, a następnie wstał. Podszedł do mnie i poprosił bym zrobił to samo. Zrobiłem to o co mnie poproszono.
 - Jesteś prawdziwym skarbem. Zasługujesz na nią...- Harry mnie przytulił i poklepał po plecach.
- Wiesz co? Jesteś dobry. Nie spodziewałem si e tego po tobie. Przyznam się myślałem że jesteś tępym chu***, ale przepraszam cię za to.     
- Spoko. Nic się stało. Ostatnio też tak o sobie pomyślałem. Traktowałem Natalie, nie za dobrze. Ale zrobię wszystko by się mnie nie bała, ani uczuć do mnie. - Harry poklepał mnie po plecach i powiedział.
- Idź do niej. Porozmawiaj. Tylko ostrożnie dobrze?
- Oczywiście. - Posłałem Harr'emu szczere podziękowania. Zabrałem swoje rzeczy i ruszyłem w stronę sali Natalii. 
Stanąłem przed drzwiami.
Wziąłem głęboki wdech...


I jak wam się podoba???
Boicie się o Natalie???
Komu się podoba TAK! <3
K-T-O  C-Z-Y-T-A   -K-O-M-E-N-T-U-J-E!!! <3  

piątek, 16 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 27. Może jest jakaś nadzieja cz.2

Niestety nic ciekawego tam nie znalazłam. Nialla dość długo nie było..

Postanowiłam więc zajrzeć na górę. Zajrzałam do sypialni. Nie zastałam go tam chłopaka. Zaglądnęłam też do pokoju gościnnego, przynajmniej tak mi się wydawał, ze jest gościnny, ale i tam go nie było. Miałam już zrezygnować, lecz ujrzałam, że w łazience jest zapalone światło. Skierowałam się w stronę pomieszczenia. 
- Niall? - Zapytałam nie pewnie. Odpowiedziała mi cisza, już się do niej przyzwyczaiłam. Jeszcze raz moje gałki oczne okrążyły łazienkę. Znów na darmo. Zgasiłam światło i wyszłam. Przeanalizowałam wszystkie pomieszczenia i zorientowałam się, że pominęłam jeszcze jedno pomieszczenie. Nie pewnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Otworzyłam...
- Cholera, ałł! - Niall uderzył się  szafkę  przeklinając pod nosem. Wydusiłam z siebie tylko stłumiony chichot. Cholera usłyszał, zdziwiła mnie jego reakcja. Zawstydził się. Niall i wstyd? Coś mi tu nie gra...
- Natalia?! Co ty do cholery robisz!? - Nie wiem czy był zły na to, że tutaj przyszłam, czy był zły na samego siebie, że zawstydził się na moich oczach. W ogóle, ani trochę go nie rozumiałam.
- Ja... j....a - Zaczęłam się jąkać. Na pewno przez te łzy w oczach. Zawsze tak reaguje jak toś na mnie krzyczy. Nie potrafię wtedy opanować płaczu. Trudno. Co miałam zrobić? Wybiegłam z płaczem. Niestety usłyszałam, że ktoś za mną biegnie.
- Natalia stój! Słyszysz?! - Nie posłuchałam się go.
- I tak wiesz, że cię do gonie! Stój! Słyszysz?!  - Nadal biegłam Nagle zrobiło mi się słabo. Coś jest nie tak, ostatnio z moim organizmem. Biegłam coraz wolniej. Mój oddech stawał się cięższy i cięższy. Potężne ramiona blondyna złapały mnie jak ja spadałam na ziemie. W oczach zrobiło mi się ciemno a w głowie poczułam niesamowicie, potężne ukucie. Moje serce, biło coraz wolniej, zrobiłam się blada.


***  2 Godziny później ***

Ocknęłam się. Znajdowałam się w białym pomieszczeniu. Poznając po zapachu, zorientowałam się, że to musi być szpital. Nadal byłam słaba. Szczerze mówiąc, boje się.
- Natalio? - Lekko zachrypnięty głos obił się o moje uszy. To był Harry.
- Co ty tutaj robisz? - Nie poznałam swojego głosu. Był cichy. Co jest?
- Spokojnie. Kobieta z recepcji dowiedziała się od jakiegoś Niall'a , że ciebie tu znajdę.
- A dlaczego Niall nie mógł wejść? Co jest? Skąd mieli twój numer? co się stało? Badania mi zrobili? A c.... - Nie mogłam dokończyć. Styles mi przerwał.
- Do cholery spokojnie! Niall nie mógł wejść, bo ani ja a ni nikt go nie znał a on nie jest z rodziny. Straciłaś przytomność. Mój numer mieli od tego chłopaka. Czekamy na wyniki, ale lekarze podejrzewają, że to coś z sercem... - Haremu  oczy się momentalnie zaświeciły, ja przestałam oddychać. Serce?!Jak to?! Zaczynam się bać.
- Harry spokojnie. Będzie dobrze. - Sama siebie okłamuje. Nie wiem na czym stoję. Ktoś nam przerwał wparowując do drzwi. 
Blond czupryna, oczy o kolorze oceanu, malinowe usta...
- Natalio! Nic ci nie jest?! Ci durnie nie chcieli mnie wpuścić! - Wskazał na lekarza i jego asystentkę.
- A ja musiałem wiedzieć co z tobą ! Wszystko w porządku? Błagam... nic ci nie jest? - Siedziałam szokowana. A Niall mnie przytulił. Co się stało z tym złym, wrednym, oschłym blondynem?
- Proszę uważać panna Natalia jest jeszcze słaba. Proszę opuścić pomieszczenie. -  Chłopak przerwał uścisk i zapytał...


No i jak?! Jak myślicie co powie Niall? Wiem kruciutki ale poczekajcie mamy WEKWND!!! Postaram się 2 dziennie :D
Komu się podoba pisze jak zawsze  TAK! <3
Kto czyta komentuje koooochamwas <3 !!! ~~~ <3            


środa, 14 maja 2014

BOHATEROWIE


Natalia <3


Niall Horan 


Ala


James


Nic


Harry


Mama Ali ( Sandra)


Babcia Natalii

Dominik


Weronika


Mama Natalii.



Na razie tyle... :D

Mam dodac bohaterów czy nie chcecie?? <3

poniedziałek, 12 maja 2014

Tajemniczy mężczyzna. 26. Może jest jakaś nadzieja?.. cz 1

... Dużo rzeczy trzeba by było wy myśleć, żeby moje życie było idealne...

Chciałam powiedzieć Niall'owi, co czuje, co mnie boli, że się go boje, ale nie dałam rady. Siedziałam sztywna patrząc się w głąb ciemnego miasta. Czułam na swoim ciele, gorący wzrok Niall'a.
- To jak gdzie teraz pójdziesz? Bo ja nie mam zamiaru tutaj siedzieć - Chłopak wstał i wyciągnął do mnie rękę. Popatrzyłam na niego, a On się tylko uśmiechnął. Ten uśmiech był inny niż wszystkie pozostałe. Ten uśmiech był taki ciepły, taki jak kiedyś.
Nie potrafiłam odwzajemnić tego uśmiechu. Chociaż tak bardzo chciałam, tak mnie serce bolało, ale powiedziałam sobie NIE! Odwróciłam wzrok w poprzednie miejsce. Po chwili poczułam, potężne ramiona, a chwile potem byłam w powietrzu. Blondyn niósł mnie i nie puszczał mimo moich sprzeciwień.
-Niall puść mnie. Pójdę z tobą, tylko mnie puść! Proszę!
- A skąd mam pewność, że nie uciekniesz? Nie chce by coś ci się stało..                                                                                                   
- Ala dlaczego byś się martwił? Jak ja w twoim otoczeniu czuje się nie bezpiecznie.. - Blondyn mnie upuścił i spojrzał mi w oczy...
.Niall boje się ciebie, może nie tak bardzo jak James'a i Nica, ale też czuje do ciebie lęk. Tak bardzo cię kocham, a jeszcze bardziej boje. To okropne uczucie. Boje się ciebie Niall... - Patrząc w oczy chłopaka widziałam błękit. Po ułamku sekundy jego oczy zaczęły się błyszczeć. Małe iskierki stawały się coraz większe, a broda drżała. Zrobiło mi się go żal, ale powinnam mówić to co czuje, a On powinien wiedzieć co źle zrobił. Powinien wiedzieć i zrozumieć swoje błędy. Staliśmy w milczeniu. Niall'owi poleciało z oczu kilka łez. Ja je powstrzymałam.
 - Natalio... - Chciał położyć swoją dłoń na moim barku, ale ja się odsunęłam. Złapałam się za miejsce które chciał dotknąć i popatrzyłam w dół. Oczy mi się zaszkliły i tym razem nie dało się powstrzymać słonych kropli wody. Tym razem to Niall mi się przyglądał, a sam powstrzymywał łzy. Staliśmy na środku chodnika. Spojrzałam na wyświetlacz. Kurcze zapomniałam, że telefon mi się rozwalił.
- Niall, mogę u ciebie się przebrać i coś zjeść? Bardzo cię proszę.
- Nie ma problemu chodź.
- Uff. Dziękuje. Kurcze, ale zimno nie? Dobrze, że deszcz nie pada.
- A jeżeli się mnie boisz, to dlaczego chcesz się u mnie zatrzymać na noc? - Zapytał Niall marszcząc przy tym brwi. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co odpowiedzieć. Dałam jednak rade coś z siebie wydusić.
- Ponieważ nie mam gdzie się podziać, na razie...
Całą drogę szliśmy w milczeniu. To było tak trudne. Droga się tak dłużyła i tak męczyła w środku. Nie dało się normalnie funkcjonować. Znów zaczęło padać. Ja miałam na sobie cieniutką bluzę.
- Zimno ci? Chcesz moją bluzę?...
- Nie dziękuje...
Nadal szliśmy ciemną i mokrą drogą. Dwór oświetlały nie które latarnie ponieważ połowa z nich była rozbita, lub sama nie wiem, z jakiego powodu nie świeciły.
- Już jesteśmy mała. - Spojrzałam na Niall'a, uśmiechnęłam się i za chłopakiem ruszyłam do środka. Stanęliśmy na środku salonu.
- Ojj, czekaj już zapalam światło. Zamyśliłem się. - Jak powiedział to i zrobił. Zauważyłam, że okno jest otwarte. Szybkim i pewnym krokiem podeszłam do celu i je zamknęłam. Potarłam moje zimnie ramiona i zwróciłam się do " współlokatora":
- Mmm... Niall mówiłeś , że masz tu gdzieś moje rzeczy. Mógłbyś mi pokazać/ przynieść. Abym mogła się przebrać i wziąć szybki prysznic?
- Oczywiście! Zaraz wracam... - Cały czas patrzyłam na chłopaka. Krok w krok, towarzyszył mu mój wzrok. Nasze " drogi" się rozeszły gdy blondyn zniknął za schodami. Ja postanowiłam włączyć telewizor. Niestety nic ciekawego tam nie znalazłam. Nialla dość długo nie było.......




Chcecie next?!?!?!?! piszcie w koment TAK! <3
KOCHAM WAS!!! <3