Z góry przepraszam, że dopiero teraz pisze kolejną część tego rozdziału podzielonego na pół, ale tak było w planach <3
Boże ja chcę umrzeć!! Wszyscy których kocham odchodzą! i znów płakałam jak mała dziewczynka. Przerwało mi pukanie do drzwi. Zza nich ukazała się sylwetka...
Zza drzwi ukazała się sylwetka młodego chłopaka. Nie był On zbyt wysoki, ani za niski. Taki jak ja. Był bardzo szczupły, ale też dobrze umięśniony. Jego głowę pokrywała brązowa fryzura. Wyglądał mi znajomo. Ale nie byłam pewna czy ta osoba której myślę to właśnie On. Przestałam myśleć kiedy chłopak się wypowiedział.
- Hey. Nie przeszkadzam? - Miał lekko zachrypnięty głos. Nie wiem czy ze zmęczenia, czy z natury. Nie pewnie odpowiedziałam.
- Yyy.. Nie... to znaczy nie wiem. Kim jesteś? - Zapytałam, uważnie mu się przyglądać i jednocześnie marszczyć brwi. Nieznajomy się uśmiechną i odpowiedział.
- Jak to możliwe, że mnie nie pamiętasz? - Popatrzył mi głęboko w oczy, a ja nadal nie wiedziałam kto to. Nie odzywałam się, co oznaczało , że nie pamiętam. Chłopak to chyba zauważył i usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Coś nie mogę w to uwierzyć, że mnie nie pamiętasz, ale cóż. Pozory czasami mylą. Dobrze przejdę do rzeczy. Ja jestem Nic. Nic z którym chodziłaś do 3 klasy szkoły podstawowej, aż do gimnazjum. Nic , który przyjaźnił się z James'em. To jak teraz kojarzysz? Nie bój się nic ci na razie nie zrobię.- Od razu wiedziałam, że to On , ale nie byłam pewna. Zrobił się inny. Każdy się zmienia. Jest bardziej przystojny. Ale też nie bezpieczny! Zastanawiałam się skąd wiedział w , którym szpitalu leże, i co się stało? I co miał na myśli mówiąc " Nie bój się nic ci na razie nie zrobię". Przestraszyłam się. Co miało oznaczać Na razie?
- A jak mnie znalazłeś? Skąd wiedziałeś, że w tym szpitalu leże? - On się tylko zaśmiał i odpowiedział, za każdym moim i swoim słowem, przysuwał się coraz bliżej i bliżej.
- Na prawdę nie wież skąd wiem? Nie wiesz od kogo? - No tak! Przecież on współpracuję z Jamesem. Ale skąd James wie?! ... Nie wiem , ale zaraz postaram się dowiedzieć!
- Nie. Nie wiem! I jak byś mógł to mi powiedz. Bo to nie jest normalne, że przychodzisz tak tutaj po kilku latach i tak nie spodziewanie. Mogę prosić o wyjaśnienia?
- Ależ oczywiście. - Nic był już tak blisko. A jak wypowiadał te słowa. Był praktycznie przy mojej szyi. Doskonale czułam jego oddech. Wypowiadając ostatnie słowo zostawił mokry ślad na mojej skórze. Następnie się odsunął i wrócił na poprzednie miejsce. Ja siedziałam sztywna jak roślinka. Nie ruchomo.
- A wiec wiem w którym szpitalu leżysz, bo to jedyny szpital w tym mieście. Wiem , że tu jesteś bo widziałem cię dziś z kuzynem kiedy wychodziliście z domu. A i tak przy okazji, twój chłopak jest bardzo miły i wrażliwy, lecz potrafi się postawić. Od niego dowiemy się wszystkiego. - Już miał zamiar wyjść , ale zatrzymał się przy drzwiach.
- Pamiętaj mała, jesteś ładna i zgrabna. Więc nie tnij się przez takie pierdoły.
- Komu jak komu, ale mi to ty mi możesz podskoczyć! - Wydarłam się jak debilka, ale najgorsze myśli mi przechodziły przez głowę, kiedy opowiadał o Niallu. Ich było dwóch. Dwóch pakerów a z nimi biedny Niall, biedny wrażliwy Niall.
- Coś ty powiedziała!? - Tak samo się wydarł, ale ciszej ode mnie. Znów podszedł do mnie, tym razem pewniejszym krokiem.
- A teraz posłuchaj mała!
- Nie mów tak do mnie! Nie jestem mała! Mam tyle lat co ty! A po drugie! Nie jestem twoją własnością! A i po trzecie jak coś się stanie Niall'owi! To osobiście się do ciebie przejdę! - Prawie wyskoczyłam z łóżka. Nic się oddalił " troszkę" ode mnie, ale zaraz powrócił.
- Jeżeli czeka mnie taka kara! WOW! To proszę bardzo! Nie będę się powstrzymywał! Taka ładna, zgrabna, słodka, ostra i zbuntowana dziewczyna... No no no!! Czekam! - No i wyszedł ! Nareszcie! Od razu jak wyszedł, rzuciłam się na telefon. Wkręciłam numer do Nialla i czekałam aż odbierze.
- Hallo??? Coś się stało? - Kamień spadł mi z serca. Nic mu "na razie " nie jest. Zaczęłam płakać.
- Niall... Powiedz, że nic ci nie jest! Proszę! Tylko powiedz prawdę! Gdzie jesteś!? - rece i ciało mi się trzęsło.
- Spokojnie, spokojnie. Nic mi nie jest! ... Mmm na razie nie mogę powiedzieć gdzie jestem, ale ważne jest to , że wiem gdzie ty jesteś. Nie martw się malutka. Wszystko będzie dobrze! A teraz buziaki...
- No i znowu koniec połączenia! Ja nie wytrzymam tego dłużej! Co miał na myśli " Ważne, że ja wiem gdzie jesteś"... What?! Tyle zagadek w moim życiu! A ja biedna nie wiem co mam zrobić. Zostałam sama! Kompletnie! Zabrano mi matkę, i najwspanielszego chłopaka! Harry jest przy mnie, ale przecież nic nie trwa wiecznie! Całe, życie nie mogę być z nim. Ok trzeba się pozbierać, ale jak?! A co jeśli mu coś zrobią?! Zobaczyłam na zegarek, była 20. Miałam zamiar sobie wyrwać te wszystkie kabelki ze skóry... No właśnie! Zerwałam je. Spakowałam swoje rzeczy do torby i po cichu wyszłam na korytarz. Miałam szczęście. Nikogo nie było. Drzwi były otwarte do godziny 21... Uff . Wyszłam na zewnątrz. Rozłożyłam ręce, zakręciłam się w okół własnej osi i wciągnęłam świeże powietrze do ust , by następnie je uwolnić przez nos...
Jest i 2 część tak jak obiecałam!
Jak wam się podoba???
Jak Nic???
Straszny??
ahha proszę o komentarz dziękuje <3
Nexta prosze :*
OdpowiedzUsuńkiedy nextt??
OdpowiedzUsuńOla dziękuje bardzo <3<3
OdpowiedzUsuńAda i bloga- Agnieszka mam nadzieje że już dziś <3 <3
--- ---
___