środa, 9 kwietnia 2014

Tajemniczy mężczyzna. 13. Kolejne dni porażki...

Co?!!! Co Ona właśnie powiedziała!!? Ona kogoś ma?! I mi o tym nie powiedziała?!!Jak mogła!!Ciekawe jak to długo już trwa?!Tyle myśli przechodziło mi przez głowę mam dość! Zostałam sama na lodzie SUPER!

*** Kolejnego dnia... ***

Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Mamy nie było koło mnie. Modliłam się o to by jej nie było , ponieważ nie chcę jej znać, ale miałam nadzieje , że sobie przemyślała to wszystko. W końcu to moja matka, i w jakiś sposób muszę ją szanować. Tylko mam jedno pytanie: Czy Ona szanuje mnie?!. Szkoda tylko , że znam odpowiedź na to pytanie! Nie Ona ma mnie gdzieś! Wolała sobie wyjechać do jakieś głupiej IRLANDII! Z jakimś typem, a mnie zostawiła tutaj. Ugh... Nie mam słów. Moje myśli przerwał Pan Doktor , który właśnie otwierał drzwi do mojej sali, w której się znajdowałam. 
- Dzień dobry. Jak się panienka czuję?
- Już lepiej. Czuję się znacznie lepiej. - Mówiłam to, nie ujawniając tego bólu , który chowam głęboko w sobie. 
- Mam tylko do ciebie kilka pytań.
- W takim razie, słucham... - Ciekawe jakich? Jak ja nie znosze szpitali. STRES! BADANIA! PYTANIA! Koszmar. Mam zamiar po odpowiadać na te pytania i jak najszybciej stąd uciec. 
- A więc, panno Clayn ( Czytaj Kleyn. ). Nie czuje Pani żadnych ukłuć w głowie? Nie jest Pani słabo, nie mdli pani? - Doktor zadawał tyle pytań na raz. Już nie nadążałam, koszmar. Próbowałam tam nie zwariować.
- Nie proszę Pana, nie mdli mnie, nie kuje w głowie, oraz nie jest mi słabo. 
- W takim razie, jest Pani wolna. Musimy tylko podpisać parę papierów, i już Natalio dajemy ci spokój. A mam pytanie? - Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na doktora , który spoglądał na mnie spod swoich okularów. Miałam ochotę się zaśmiać, ponieważ wyglądał On bardzo zabawnie, ale powstrzymałam się.
- W takim razie o co chodzi, Panie 
Robby?
- Zastanawiałem się , że ktoś po Ciebie może przyjedzie? Ten uroczy młodzieniec lub mama. - Spojrzałam na lekarza po raz kolejny, tym razem nie z radością , lecz bólem i żalem w oczach.
- Niestety dziś muszę wrócić sama. Niall, czyli ten uroczy młodzieniec -  Ostatnie dwa słowa powiedziałam z sarkazmem. - Nie mogą przyjść po mnie ponieważ pojechał na uczelnie. Mamy teraz dużo nauki , a ja sobie trochę odetchnęłam. Nawet nie mam zamiaru pomyśleć o tym, że jutro będę musiała całe wolne popołudnie, poświęcić na naukę. Mama nie mogła przyjść z powodu długiego pobytu w pracy. - P. Robby patrzył się na mnie mrużąc brwi. Siknął potwierdzająco głową , że zrozumiał moje nie zręczne a zarazem okropne kolejne dni porażki. 


*** Myślami Nialla ***

Przyjechałem do domu, raczej nie domu lecz chlewu. Ojca na podwórku nie zastałem , na pewno był w domu i spał nawalony w trzy dupy! Nienawidzę go! Z całego serce go nienawidzę! Ugh na samą myśl o nim , robi mi się nie dobrze, i mam ochotę rozwalić i zniszczyć co napotkam po drodze! Stanąłem przed drzwiami, przycisnąłem klamkę, wziąłem głęboki oddech i skierowałem się w stronę kuchni. Tam tez go nie zastałem, więc postanowiłem pójść do salonu, już myślałem , że postać , która leżała na podłodze to On, ale po raz kolejny się pomyliłem. To był jego kolega, te sam , który napadł na Natalię. Chciałem mu coś zrobić , ale nie było warto. Nie chciałem robić sobie kłopotów przez takiego gnoja. Kiedy indziej się z nim rozliczę, i postaram się by cierpiał tysiąc razy bardziej niż Natalia. Ostatni raz popatrzyłem z obrzydzeniem na śmierdzącego alkoholem, brudnego i śpiącego Gnoja , bo inaczej go nazwać nie można, i poszedłem za dom. Tym razem się nie pomyliłem. Mój ojciec leżał tak samo śmierdzący alkoholem, brudny i prawie nie przytomny, na trawię. Podszedłem do niego. Spojrzałem z gniewem w oczach na moj... Hmhmhmhmhm nie mogę go tak nazywać. Spojrzałem na Niego, i gestem lekkiego kopnięcia obudziłem a raczej przebudziłem na 5 sekund pianego kolesia. Podniósł się, otrząsnął i kierował się w moją stronę, bardzo chwiejącym krokiem. Z jego ust wydał się okropny zapach, kiedy otworzył swoją jamę ustną z zamiarem wypowiedzenia się. ( Bleee ohydny zapach ) . Nigdy nie wezmę do ust alkoholu.
-  Witaj Synu!!!
-  Nawet się nie waż tak do mnie mówić! Nie jesteś moim ojcem! - W tym momencie uśmiech panujący na twarzy tego alkoholika, tak szybko zniknął jak się pojawił. Już miał się zamachnąć, kiedy ja zrobiłem szybki unik, a ON stracił równowagę i uderzył głową o kont szafki. Gdybym nie był na Niego wściekły pewnie bym mu pomógł , lecz NIE! nie tym razem. Ja już nie jestem tym samym Niallem , który był zaledwie 2 godziny temu! Teraz znienawidziłem swojego Ojca, samego siebie, cały świat, prócz jednej, drobnej, ślicznej osobie, którą tak bardzo zraniłem. Zostawiłem ją samą. Co ja najlepszego zrobiłem?! Ale cóż nie miałem wyboru. Boże nie mam już siły. Z moich zamyśleń wyrwały mnie odgłosy kroków, które słyszałem za sobą. Kiedy się odwróciłem ujrzałem (Jego). Chciał mnie uderzyć butelką, lecz mu ją wyrwałem a (ON) wziął drugą. Niestety dostałem w czubek głowy. Strasznie bolało. Upadłem na ziemie. Chyba na chwilę straciłem przytomność. Ponieważ zrobiło mi się ciemno przed oczami. 


*** Myślami Natalii ***

Kiedy już wysiadłam z auto busu przed moim domem, odetchnęłam z ulgą. Wzięłam wielki wdech przez nos i wypuściłam powietrze. Kiedy weszłam do domu strasznie się zdziwiłam CO?!


Jak wam się podoba?
Jak zawsze proszę zostawcie po sobie komentarz bym wiedziałą, że przeczytaliście kolejny rozdział..
KC WAS WIKAAA <33333         

4 komentarze:

  1. Dzięęękuje bardzo WERA :D HMHMHM albo jutro albo po jutrze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Superr, wiem ze masz szkole ale pisz je czesciej :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje baaardzo. Myślę ,ze dziś będzie kolejny ;) Ale jeszcze nie objecuje..... Postaram się :D <3

    OdpowiedzUsuń